Też macie w szkole (teraz to podstawówce) takie coś, że przynajmniej raz musieliście opowiedzieć o treści pracy, którą mniej więcej miesiąc wcześniej zaczynaliście pisać?
Trochę jak przy maturze ustnej z polskiego było, że się wybierało temat i się pisało na ten temat. Tylko u mnie w gimbazie było można zerknąć spokojnie na kartkę, żadnych pytań nie było, można było zarecytować to co na kartce (i wrazie potrzeby zerkać), albo gadać podobnie z tym co na kartce
Zawsze, dokładnie qwa zawsze, mimo że jestem już po 30., to wciąż pamiętam te spojrzenia, nagłą uwagę na lekcji, nawet jak miało się aby tylko zapisać temat lekcji, to nagle się gapią
Komentarze
Odśwież21 maja, 11:56
U nas każdy każdego uprzejmie olewał
Odpisz
20 maja, 11:15
Odpisz
20 maja, 10:46
Też macie w szkole (teraz to podstawówce) takie coś, że przynajmniej raz musieliście opowiedzieć o treści pracy, którą mniej więcej miesiąc wcześniej zaczynaliście pisać?
Trochę jak przy maturze ustnej z polskiego było, że się wybierało temat i się pisało na ten temat. Tylko u mnie w gimbazie było można zerknąć spokojnie na kartkę, żadnych pytań nie było, można było zarecytować to co na kartce (i wrazie potrzeby zerkać), albo gadać podobnie z tym co na kartce
Odpisz
20 maja, 10:41
Zawsze, dokładnie qwa zawsze, mimo że jestem już po 30., to wciąż pamiętam te spojrzenia, nagłą uwagę na lekcji, nawet jak miało się aby tylko zapisać temat lekcji, to nagle się gapią
Odpisz