Sony, Valve, Epic, Gog, EA... W zasadzie wszyscy w czasach późnego kapitalizmu. Ale udawajmy dalej że to nie ma nic wspólnego z systemem w którym żyjemy.
Jeśli wynajęcie pokoju w hotelu nie gwarantuje posiadania go na własność, to włamanie do hotelu nie jest włamaniem, a kradzież rzeczy z hotelu nie jest kradzieżą.
@Mijak: Ogólnie jestem zdania że piracenie gier (a także filmów, seriali i muzyki) jest nieszkodliwe, ale te argumenty "to oczywiste że to nie kradzież, bo i tak nie posiadałbyś tego na własność" uważam za takie niezbyt mądre.
@Mijak: Ale w takich sprawach jak wytkniesz komuś błąd w argumentacji (bo chcesz żeby nauczył się lepiej argumentować, co w dłuższej perspektywnie pomoże jemu i sprawie o którą walczy), to jesteś uważany za wroga.
@Mijak: Nooo czasami hivemind tak działa, owszem, a czasami po prostu nie masz racji. Analogia którą tu podajesz nie jest prawidłowa, bo jak podpie....isz z hotelu krzesło to w hotelu nie ma krzesła. A jak podpie....isz spotify z torrentów to spotify dalej siedzi na serwerze, a w sumie jest nawet bardziej bo teraz i ty go nadajesz. Włamanie byłoby bliższe, bo korzystasz z zasobów producenta nie uiszając za to opłaty. Bliższe, no ale dalej nie to bo co to w ogóle znaczy XD
I też ignorując moralność i inne srele, jeśli chodzi tylko o nomenklaturę to nazywamy piractwo piractwem bo nie ma sensu robić przenośni do manipulowania materialnymi zasobami bo te przenośnie po prostu nigną nie będą działać. Termin jest taki a nie inny, bo sensownym jest to że posiada własną nazwę, ze względu na precedensowy charakter zjawiska. Więc jeśli takie bzdury można sobie interpretować jak się chce, to stwierdzenie "kupno gry" także nie jest prawidłowe, ale do tego już istnieje funkcjonalna analogia. Nazywa się rental. Jeżeli operator w każdym momencie może odebrać ci produkt, to albo on włamuje się do mnie (co już, jak ustaliłem, brzmi idiotycznie) albo nasza umowa opiera się wyłącznie na wypożyczeniu. W świetle tej nomenklaturowej asymetrii jaką wystosowali producenci wobec klientów, nie dziwmy się że druga strona chce tworzyć przeciwwagę pokazując swoją perspektywę. I z logicznego punktu widzenia mają rację: kradzież jest dalej od piractwa niż rental od zakupu
@Anantashesha: Cusz, mam tylko na myśli że prawo do tymczasowego użytkowania czegoś, może być obiektem kradzieży tak samo jak coś posiadanego na własność.
Komentarze
Odśwież10 lipca, 20:47
Ej aj
Odpisz
9 lipca, 15:28
Jezus piracił ryby,chleb i wino.
Odpisz
5 lipca, 23:02
I ja się z tym zgadzam, plus do tego brak gier fizycznych to już w ogóle ggs
Odpisz
5 lipca, 19:37
Sony, Valve, Epic, Gog, EA... W zasadzie wszyscy w czasach późnego kapitalizmu. Ale udawajmy dalej że to nie ma nic wspólnego z systemem w którym żyjemy.
Odpisz
5 lipca, 18:53
Jak już kiedyś mówiłem
Szablon istnieje ale nieeee
Blaszak go musi odtworzyć tylko paskudniej
Odpisz
5 lipca, 15:45
Marzy mi się powrót do fizycznych kopii gier i programów.
Odpisz
5 lipca, 12:10
Admin się nie nauczy nigdy.
Odpisz
5 lipca, 12:05
Jeśli wynajęcie pokoju w hotelu nie gwarantuje posiadania go na własność, to włamanie do hotelu nie jest włamaniem, a kradzież rzeczy z hotelu nie jest kradzieżą.
Odpisz
5 lipca, 12:25
@Mijak: you wouldn't download a hotel room
Odpisz
Edytowano - 5 lipca, 12:27
@Mijak: Ogólnie jestem zdania że piracenie gier (a także filmów, seriali i muzyki) jest nieszkodliwe, ale te argumenty "to oczywiste że to nie kradzież, bo i tak nie posiadałbyś tego na własność" uważam za takie niezbyt mądre.
Odpisz
5 lipca, 12:29
@Mijak: Ale w takich sprawach jak wytkniesz komuś błąd w argumentacji (bo chcesz żeby nauczył się lepiej argumentować, co w dłuższej perspektywnie pomoże jemu i sprawie o którą walczy), to jesteś uważany za wroga.
Odpisz
Edytowano - 5 lipca, 17:30
@Mijak: Nooo czasami hivemind tak działa, owszem, a czasami po prostu nie masz racji. Analogia którą tu podajesz nie jest prawidłowa, bo jak podpie....isz z hotelu krzesło to w hotelu nie ma krzesła. A jak podpie....isz spotify z torrentów to spotify dalej siedzi na serwerze, a w sumie jest nawet bardziej bo teraz i ty go nadajesz. Włamanie byłoby bliższe, bo korzystasz z zasobów producenta nie uiszając za to opłaty. Bliższe, no ale dalej nie to bo co to w ogóle znaczy XD
I też ignorując moralność i inne srele, jeśli chodzi tylko o nomenklaturę to nazywamy piractwo piractwem bo nie ma sensu robić przenośni do manipulowania materialnymi zasobami bo te przenośnie po prostu nigną nie będą działać. Termin jest taki a nie inny, bo sensownym jest to że posiada własną nazwę, ze względu na precedensowy charakter zjawiska. Więc jeśli takie bzdury można sobie interpretować jak się chce, to stwierdzenie "kupno gry" także nie jest prawidłowe, ale do tego już istnieje funkcjonalna analogia. Nazywa się rental. Jeżeli operator w każdym momencie może odebrać ci produkt, to albo on włamuje się do mnie (co już, jak ustaliłem, brzmi idiotycznie) albo nasza umowa opiera się wyłącznie na wypożyczeniu. W świetle tej nomenklaturowej asymetrii jaką wystosowali producenci wobec klientów, nie dziwmy się że druga strona chce tworzyć przeciwwagę pokazując swoją perspektywę. I z logicznego punktu widzenia mają rację: kradzież jest dalej od piractwa niż rental od zakupu
Odpisz
5 lipca, 19:40
@Mijak: Fałszywa analogia, panie "będę uczył ludzi argumentacji".
Mijak gnijak k*rwa pijak
Odpisz
6 lipca, 15:44
@Anantashesha: Cusz, mam tylko na myśli że prawo do tymczasowego użytkowania czegoś, może być obiektem kradzieży tak samo jak coś posiadanego na własność.
Odpisz