Przecież są smoki (Smaug w Hobbicie i ten fajerwerkowy z Uczty Grosa Gości). Natomiast Gandalf nawala fireballami gdy chce postraszyć głupie, tłuste hobbity.
Wtedy fantasy to było fantasy, naprawdę czuło się momenty magii i epickiej przygody. Późniejsze fantasy też bywa dobre, ale nadmierna magia i epickość często wręcz wypierają w nich przyziemność i same stają się płytkie.
Komentarze
Odśwież19 października, 10:20
Przecież są smoki (Smaug w Hobbicie i ten fajerwerkowy z Uczty Grosa Gości). Natomiast Gandalf nawala fireballami gdy chce postraszyć głupie, tłuste hobbity.
Odpisz
19 października, 10:46
@bartton: czyli smok zarżnięty
a magię gandalf ma jak na lekarstwo
Odpisz
19 października, 18:19
@Xelven: no niestety
Odpisz
Edytowano - 19 października, 18:07
Wtedy fantasy to było fantasy, naprawdę czuło się momenty magii i epickiej przygody. Późniejsze fantasy też bywa dobre, ale nadmierna magia i epickość często wręcz wypierają w nich przyziemność i same stają się płytkie.
Odpisz