Miałam tak z nauczycielką techniki w podstawówce. Franca jakich mało, a ja nie chodziłam nawet na jej zajęcia bo miałam wtedy logopedę, moim jedynym zadaniem było odrabianie prac domowych, które i tak robiłam na odwalsię a dostawałam 5 i 6. Wszystko dlatego, że rok wcześniej pomagałam wyklejać jej okna jakimś papierowym gównem (wiecie, kwiatki i motylki jak to w podstawówkach). Najlepsze jest to, że nie byłam jedyna która jej pomagała; robiło to ze mną tak stale z 5 osób. Ich nie znosiła, jednego nawet uje**ła, a ja (według precyzyjnych obliczeń przeprowadzonych przez moich ziomków) byłam jedyną lubianą przez nią uczennicą w całej szkole (szkoła mała, łatwo było sprawdzić). Jakim ku*wa cudem? Do dzisiaj nie wiem xd
Miałam tak w 6 klasie podstawówki na plastyce, wszyscy się jej bali oprócz mnie, bo jako jedyna z klasy potrafiłam więcej niż tylko rysowanie patyczaków i lepienia kupy z plasteliny.
W sumie to raz się strasznie jej srałam, ale nie wiem kto chciałby czytać moją historyje.
Więc mieliśmy przygotować w domu pracę wykonywaną pastelami o tematyce dom w jakimś tam środowisku (np. grzybowy dom w lesie, muszelkowy dom na plaży etc.), więc postanowiłam narysować dom w kształcie grzyba jako taką super nowoczesną bazę kosmitów na innej planecie, a w tle były jakieś dwie inne planety z księżycami. Okazało się, że moja praca wyróżniała się najbardziej, bo wszystkie inne ograniczały się do tego co jest na ziemi, od razu panika.exe, płacz w środeczku, że dostanę szmatę i ochrzan, że źle zrozumiałam temat pracy. Chciałam jeszcze przed lekcją narysować coś innego, ale przekalkulowałam, że nie zdążę pokolorować, żeby było ładnie (niepowyjeżdżanie poza linię), serce o mało nie wyskoczyło, już myślę o przedwczesnym zawale, ewentualnie zwolnienie się z lekcji, ale jednak stawiłam czoła. Zaczyna się lekcja, nawet nie siadam na miejsce tylko od razu podchodzę do biurka pani, żeby przyznać się, że źle się zrobiło pracę.
Mówię w czym rzecz, chce żebym pokazała jej jak to wygląda, daje ze spuszczoną głową, a ona
JAKIEŻ TO JEST PIĘKNE
*pokazuje całej klasie*
Patrzcie jak powinna wyglądać wasza praca
Szok i niedowierzanie z mojej strony.
I cała klasa myślała, że poszłam się podlizać.
Koniec
Komentarze
Odśwież5 września 2020, 08:58
Miałam tak
Odpisz
10 sierpnia 2019, 23:59
Miałam tak z nauczycielką techniki w podstawówce. Franca jakich mało, a ja nie chodziłam nawet na jej zajęcia bo miałam wtedy logopedę, moim jedynym zadaniem było odrabianie prac domowych, które i tak robiłam na odwalsię a dostawałam 5 i 6. Wszystko dlatego, że rok wcześniej pomagałam wyklejać jej okna jakimś papierowym gównem (wiecie, kwiatki i motylki jak to w podstawówkach). Najlepsze jest to, że nie byłam jedyna która jej pomagała; robiło to ze mną tak stale z 5 osób. Ich nie znosiła, jednego nawet uje**ła, a ja (według precyzyjnych obliczeń przeprowadzonych przez moich ziomków) byłam jedyną lubianą przez nią uczennicą w całej szkole (szkoła mała, łatwo było sprawdzić). Jakim ku*wa cudem? Do dzisiaj nie wiem xd
Odpisz
6 marca 2019, 18:09
Facetki od niemca*
Lepiej pasuje
Odpisz
Edytowano - 21 lutego 2019, 14:57
Miałam tak w 6 klasie podstawówki na plastyce, wszyscy się jej bali oprócz mnie, bo jako jedyna z klasy potrafiłam więcej niż tylko rysowanie patyczaków i lepienia kupy z plasteliny.
W sumie to raz się strasznie jej srałam, ale nie wiem kto chciałby czytać moją historyje.
Odpisz
21 lutego 2019, 15:17
ja
Odpisz
21 lutego 2019, 15:23
daj historie, też poczytam
Odpisz
21 lutego 2019, 15:54
.
Odpisz
21 lutego 2019, 16:15
Więc mieliśmy przygotować w domu pracę wykonywaną pastelami o tematyce dom w jakimś tam środowisku (np. grzybowy dom w lesie, muszelkowy dom na plaży etc.), więc postanowiłam narysować dom w kształcie grzyba jako taką super nowoczesną bazę kosmitów na innej planecie, a w tle były jakieś dwie inne planety z księżycami. Okazało się, że moja praca wyróżniała się najbardziej, bo wszystkie inne ograniczały się do tego co jest na ziemi, od razu panika.exe, płacz w środeczku, że dostanę szmatę i ochrzan, że źle zrozumiałam temat pracy. Chciałam jeszcze przed lekcją narysować coś innego, ale przekalkulowałam, że nie zdążę pokolorować, żeby było ładnie (niepowyjeżdżanie poza linię), serce o mało nie wyskoczyło, już myślę o przedwczesnym zawale, ewentualnie zwolnienie się z lekcji, ale jednak stawiłam czoła. Zaczyna się lekcja, nawet nie siadam na miejsce tylko od razu podchodzę do biurka pani, żeby przyznać się, że źle się zrobiło pracę.
Mówię w czym rzecz, chce żebym pokazała jej jak to wygląda, daje ze spuszczoną głową, a ona
JAKIEŻ TO JEST PIĘKNE
*pokazuje całej klasie*
Patrzcie jak powinna wyglądać wasza praca
Szok i niedowierzanie z mojej strony.
I cała klasa myślała, że poszłam się podlizać.
Koniec
Odpisz
21 lutego 2019, 15:03
Jat tak miałem z Facetka od histy i od gegry
Odpisz
21 lutego 2019, 14:56
Polecam "I ślepy by dostrzegł" George'a Orwella. Zawarł w swojej książce między innymi recenzję "Mein Kampf"
Odpisz