Oceń:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Ważne informacje:

  1. Komentarz obrazkowy musi być powiązany z komentowanym obrazkiem
  2. ZABRONIONE są obraźliwe, wulgarne obrazki
  3. ZABRONIONE są obrazki przedstawiające osoby w pozach prowokacyjnych oraz zbliżenia piersi, pośladków i inne treści o podobnym charakterze.

Komentarze

Odśwież
Avatar stefus

10 marca, 21:33

Masturbowaliscie się na przerwie?

Avatar ptasznik5

10 marca, 21:41

@stefus: mi sie na lekcji udało pare razy

Avatar InfiniteTheJackal

10 marca, 21:52

komentarz obrazkowy

Avatar DinozaurJacka

10 marca, 21:57

@ptasznik5: Że co proszę?

Avatar ptasznik5

10 marca, 21:59

@InfiniteTheJackal: byłem na końcu sali robiłem to przez spodnie a jako że nigdy nie byłem dobry na matmie to pani nigdy nie skupiała na mnie uwagi co mi pozwoliło to osiągnąć

Avatar Kurson

10 marca, 22:05

@ptasznik5: nie jestem pewien czy mówisz serio czy nie

Avatar ptasznik5

10 marca, 22:14

@Kurson: wiele mich komentarzy jest nie na serio ale tu akurat jestem szczery na lekcjach miałem wiele powodów aby odczuwać natężenie

Avatar DinozaurJacka

10 marca, 22:16

@ptasznik5: Jakie powody?

Avatar dawidpl1231

10 marca, 22:20

@DinozaurJacka: Gorąca nauczycielka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Avatar InfiniteTheJackal

10 marca, 22:27

@dawidpl1231: To trzeba ją wsadzić do lodówki.

Avatar TypowyJejowicz

10 marca, 22:28

@ptasznik5: co do ku*wy

Avatar Mijak

10 marca, 23:47

@TypowyJejowicz: Słyszałem już wiele opowieści tego typu. Po prostu nigdy nie w pierwszej osobie.

Avatar mietek69i8

15 marca, 22:40

Avatar WHEEY

15 marca, 22:48

@DinozaurJacka: Ja mam zawsze przed sobą koleżankę z wypiętą dupa.
Przynajmniej mam na co patrzeć ¯\_(ツ)_/¯

Avatar Rozyv

15 marca, 23:38

Avatar Ploopyczek

16 marca, 00:33

Avatar BloodyEyes

16 marca, 08:32

@ptasznik5: też mi się udało

Avatar LMKD_

17 marca, 10:58

@BloodyEyes: nie przebijecie mnie ....

Avatar BloodyEyes

17 marca, 11:14

@LMKD_: co? Na lekcji przy biurku nauczycielki? Spoko

Avatar LMKD_

17 marca, 11:36

@LMKD_: em na przerwie z dziewczyna

Avatar BloodyEyes

17 marca, 11:43

@LMKD_: ją raz z 2 koleżanek w kiblu xD

Avatar LMKD_

17 marca, 12:10

@BloodyEyes: ta ale ja na korytarzu

Avatar Wojtek892

17 marca, 09:50

Brzmi to jak zajècie więzienie.

Avatar Silas_Greaves

15 marca, 23:46

My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"?
Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny.
Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki.
Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle.
Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.

Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców.
Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.

Avatar Silas_Greaves

15 marca, 23:46

@Silas_Greaves: Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki mleka i przykładał sobie zimną patelnię.
Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.

Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.

Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.

Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia.
Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.

My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.

Nikt nie narzekał.

Sprawdź czy masz wymagane wtyczki, a następnie opisz dokładnie problem najlepiej ilustrując go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena