Oceń:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Ważne informacje:

  1. Komentarz obrazkowy musi być powiązany z komentowanym obrazkiem
  2. ZABRONIONE są obraźliwe, wulgarne obrazki
  3. ZABRONIONE są obrazki przedstawiające osoby w pozach prowokacyjnych oraz zbliżenia piersi, pośladków i inne treści o podobnym charakterze.

Komentarze

Odśwież
Avatar ares10

14 grudnia 2019, 00:01

ILY

Avatar beorln

28 listopada 2019, 01:02

To dopiero było smutne

Avatar McMocarz

23 listopada 2019, 10:22

Jedyny film na którym płakałem to Zwierzogród
Nie Zielona Mila, nie Titanic
Zwierzogród...

Pokaż wcześniejsze odpowiedzi (9)
Ukryj wcześniejsze odpowiedzi (9)
Avatar Leishh

27 listopada 2019, 17:48

@Kolorblind: jejku, nie ważne ile razy to obejrzę, za każdym się poryczę

Avatar Hub130602

27 listopada 2019, 23:40

@Kyoko1278: ja na "Był sobie pies" i kilkunastu innyvh filmach

Avatar darcus

27 listopada 2019, 21:13

Płakałem jak poje**ny

Avatar player203a8

27 listopada 2019, 16:25

Ja najwięcej razy płakałem na Coco, z 5 razy

Avatar Leishh

27 listopada 2019, 17:49

@player203a8: pamiętaj mnie

Avatar player203a8

27 listopada 2019, 20:34

@Leishh: POCOLOCO

Avatar Rddxrete

27 listopada 2019, 20:33

Płakałam na dużej ilości filmów ale w ogóle na Tytanicu (przynajmniej nie na scenie przy której wszyscy płakali, dla mnie najsmutniejsza w tym filmie była śmierć tej matki z niemowlęciem, która wpadła do wody)

Avatar Cotosiestanelo

27 listopada 2019, 18:35

zabijcie mnie, to nie tak że było mi wesoło, było mi w ch*j smutno i w ogole, ale w którymś momencie, albo przy pogrzebie Tony'ego albo gdy było jasne że umarł, dziewczyna obok mnie zaczęła ryczeć. Nie tak subtelnie, że łezka z oczka spłynęla, tylko ewidentnie z takim jękiem zaczęła ryczeć. Sidzielismy z ziomkiem i jak takie dwa pojeby powstrzymywaliśmy śmiech, gdy inni powstrzymywali łzy. No ku*wa, scena smutna bardzo, bo lubiłem Iron Mana, ale ta dziewczyna obok mnie... rozje**ła mi system poprostu, płakała jak gdyby ktoś z jej rodziny umarł

Avatar Pikachu

27 listopada 2019, 16:20

Mnie ta scena wku*wiła, a nie doprowadziła do płaczu. Jej tam w ogóle nie powinno być. Nie powinno być jej w żadnym filmie poza Iron Manami (a i nawet w nich jest jej za dużo, bo powinna być w tle, ale nie, musieli zrobić z bezsensownego związku Tony'ego i Pepper stworzonego z dupy, główny watek), w innych jest zwykłą zapchajdziurą. Jeszcze byłoby ok, gdyby ona pojawiła się już po zniknięciu Thanosa i jego armii, gdy Tony umierał, ale nie gdy trwała walka. Wcześniej miała pretensje do Tony'ego o to, że jest Iron Manem, a teraz nagle sama wtrąciła się do walki bez żadnego doświadczenia. Muszę oddać, że w scenie śmierci Tony'ego ona serio płakała (nie było to tak sztuczne jak wtedy, gdy on wrócił z Afganistanu) i było widać tylko przyjaźń (a przyjaźń powinno być widać przed ich związkiem, a nie jak są już małżeństwem i maja dziecko), ale niestety to psuje fakt, że ona pocałowała go w policzek z obrzydzeniem (pomińmy że normalna kochająca żona pocałowałaby umierającego męża w usta, a nie tylko w policzek) i to że uśmiechała się na jego pogrzebie.

Pokaż wcześniejsze odpowiedzi (14)
Ukryj wcześniejsze odpowiedzi (14)
Avatar Pikachu

29 listopada 2019, 02:05

@darcus: No to chyba widzieliśmy różne. Tak, skurcz twarzy, jasne. Jakby miała skurcz to by się złapała za tą twarz, bo skurcz boli. To był ewidentny uśmiech. Leki, nie ze szczerzeniem zębów, ale uśmiech. Tak się składa, że w MCU siedzę od dawna. Obecność Pepper w innych filmach jak najbardziej na miejscu? To wyjaśnij mi co by zmieniło, gdyby nie było Pepper w Homecoming, a jedynie zostałoby wspomniane, że ona i Tony do siebie wrócili i że Tony planuje oświadczyny? To jest film o SPIDER-MANIE, a on nie ma nic wspólnego z Potts. Jej obecność tam to chyba tylko po to, żeby przypomnieć jaką jest jędzą, bo obchodziło ją tylko to, żeby mieć co powiedzieć reporterom, a nie to że Peter zostając Avengersem naraziłby siebie i bliskich na stałe niebezpieczeństwo, a w dodatku wyśmiała Tony'ego, żeby bardziej się postarał. Normalna kobieta byłaby szczęśliwa, gdyby jej facet był jej tak pewien, że planował oświadczyny przed związkiem (co w sumie jest śmieszne, bo chyba twórcy zapomnieli, że Tony flirtował z Natashą w Iron Manie 2, czyli wtedy gdy według nich miał już planować oświadczyny i widać było między nimi jakieś uczucie), a nie kazała mu się bardziej postarać, jakby jakichś trubadurów oczekiwała czy co. Ostatecznie i tak nie pokazali zaręczyn ani ślubu (na szczęście). Powiedz co by niby straciło IW, gdyby nie było tej rozmowy Tony'ego i Pepper na początku, gdyby tylko on biegał i ona nie byłaby świadkiem jak Strange, Wong i Banner do niego przychodzą? Nie wystarczyłaby tylko ta rozmowa przez telefon, gdy Tony był już na statku - niech już będzie że by wspomniał, że zrobią sobie dziecko jak wróci, o ile już nie jest w ciąży, więc i o dziecku by było. Co by się stało z Endgame, gdyby Pepper czekała na Tony'ego w domu (choćby ze względu na ciążę, w której już prawdopodobnie wtedy była), a nie była razem z innymi, gdy Carol sprowadziła jego i Nebulę na Ziemię? Zwłaszcza że to Steve podbiegł do niego pierwszy, a nie ona, co nie świadczy o niej dobrze jego narzeczonej. Zrozumiałabym jakby pierwszy był Rhodey, bo to jego najlepszy przyjaciel, ale nie facet, z którym Tony nie rozmawiał od 2 lat i z którym nie rozstał się w najlepszych warunkach i widać było, że nadal miał do niego uraz. Potem jakoś nie mieli problemu z tym, że wspólna córka Tony'ego i Pepper, miała właściwie sceny tylko z nim, a z nią tylko na pogrzebie. Dostaliśmy więc kompletnie z dupy Rescue (byłoby ok, jakby wcześniej brała udział w walkach Avengers, ale nie brała), ale relacji Pepper z córką nie.

Avatar Pikachu

Edytowano - 29 listopada 2019, 02:06

@darcus: Chociaż w sumie dostaliśmy to, że Morgan zdecydowanie była bliżej z ojcem, a matka praktycznie się nią nie zajmowała, wręcz wolała wtrącić się do walki z bardzo potężnym przeciwnikiem niż zostać z córką (jakby nie wystarczyło, że Tony ryzykował życiem (i faktycznie zginął), niech jeszcze ona ryzykuje, co tam, po prostu najwyżej Morgan zostanie sierotą, co może nawet nie byłoby złe, wychowałby ją Rhodey albo Happy i miałaby z nimi lepiej niż z taką matką, a Potts miałaby nauczkę i to taką, że już 2 raz by się nie wtrąciła, bo by nie żyła.). Serio już wystarczyłaby jej obecność wśród czekających na powrót Tony'ego, gdy umierał (ale żeby przyszła po walce i zniknięciu Thanosa i armii, żeby się pożegnać z mężem, a nie w trakcie walki) i na pogrzebie. To by naprawdę wystarczyło. I nie, rozbudowane uniwersum to nie jest argument, bo to jest uniwersum superbohaterskie, więc nie powinni wciskać związku Pepper i Tony'ego na pierwszy plan. Jakoś np. wątek Steve'a i Peggy potrafili zostawić w tle, a ich związek nie doszedł nawet do skutku, dopiero jak Steve się cofnął zwrócić Kamienie, to się cofnął do lat 40-tych i z nią związał. A myślę że Peggy jest ważniejsza postacią od Potts, która bez Starka by nie istniała, byłaby nikim. Peggy nie była nikim bez Steve'a, wręcz przeciwnie. Gdyby jeszcze była między Tonym a Pepper miłość, ale nie ma. U każdej innej pary obecnej czy byłej było widać uczucie, tylko nie u nich. Nawet między nim a Strange'em był więcej uczucia, mimo że znali się tylko dzień, zanim Strange zniknął. Nie mówię o uczuciu romantycznym (chociaż bym się cieszyła, bo kocham IronStrange), ale braterskim. A Tony'ego i Pepper przez lata związku nawet przyjaźni nie było, dopiero jak umierał, czyli trochę za późno. Zresztą nawet jakby była przyjaźń i miłość i ich relacja by się rozwijała zanim zostali parą, to i tak dawanie ich związku na pierwszy plan byłoby złe. Powinni się skupić na Iron Manie, a nie. Myślę że jakby tak zrobili, to Tony by miał chociaż połowę zbroi z komiksów (całości nie oczekuję, bo w MCU został Iron Manem późniejszym wieku niż w komiksach) i dostałby więcej indywidualnych wrogów, prawdziwego Mandaryna choćby o którym teraz nagle sobie przypomnieli, jakby Shang Chi nie miał własnych wrogów. Na co oni czekali? Na co czekał Mandaryn przez tyle lat od 2013? Nie chciał żeby Tony dowiedział się, że prawdziwy on istnieje? W MCU jest tyle bezsensownych rzeczy, że coraz bardziej wolę DC, no z wyjątkiem Gotham, bo to jakiś żart co zrobili tam z Bruce'a, a nawet tam wątek miłosny jest lepszy, bo widać uczucie między Bruce'em a Seliną, tyle że o kilkadziesiąt lat za wcześnie.

Avatar minom321

27 listopada 2019, 16:05

Ja tam płakałem na shreku

Avatar NwordPass

Edytowano - 23 listopada 2019, 10:37

ja sie śmiałem przy tej scenie

Avatar NwordPass

23 listopada 2019, 10:40

@NwordPass: ale płakałem jak ten sku*wol zniweczył wszelkie marzenia i starania thanosa w jednej chwili

Avatar NwordPass

23 listopada 2019, 10:57

@NwordPass: nienno zartowalem

Avatar NwordPass

23 listopada 2019, 10:57

@NwordPass: nie da sie plakac na tak plytkim filmie

Avatar Legolas9988

27 listopada 2019, 16:08

Avatar BudowniczyMakaronu

23 listopada 2019, 10:30

Wiem że płakałem na Endgame, ale nie wiem gdzie. Moja płakała przy każdej możliwej okazji.
Płakałem kiedyś od wakfu, jak ten rudy umarł. I na jakimś filmie o czarnym dzieciaku z kreskówki, gdzie najpierw pokazali jego życie a na koniec jego pogrzeb i to jak zestrzeli się jego przyjaciele

Avatar Gekonnen

23 listopada 2019, 10:27

Jedyny film na którym płakałem to Zemsta Sithów.
"You were my brother Anakin, I loved you!"
"Where is Padme? Is she safe?"
"Execute Order 66"

Sprawdź czy masz wymagane wtyczki, a następnie opisz dokładnie problem najlepiej ilustrując go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

No można tak powiedzieć

Protip

Na pewno nas nie zobaczą, o ile nie użyją termowizji

Szach-mat

Wystarczył jeden szczep

Trudna operacja

Logiczne

Zdalne lekcje

Zawsze

To co, zakład?

Przykre

A Ty jak robisz?

Super żart, mroczny ze mnie koleś

Zobacz więcej popularnych memówpopularne memy strzałka

Dziewczyna: Dlaczego?! Dlaczego nie płakałeś na Titanicu?! Masz w ogóle uczucia?!

Ja: