Oceń:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Ważne informacje:

  1. Komentarz obrazkowy musi być powiązany z komentowanym obrazkiem
  2. ZABRONIONE są obraźliwe, wulgarne obrazki
  3. ZABRONIONE są obrazki przedstawiające osoby w pozach prowokacyjnych oraz zbliżenia piersi, pośladków i inne treści o podobnym charakterze.

Komentarze

Odśwież
Avatar Aragornek

12 maja, 18:14

Też się na tym przejechałem. Znajomi coś chcieli, pomagałem, więc chcieli coraz więcej i nigdy nie usłyszałem głupiego dziękuję. Przestałem pomagać i okazało się, że to moja wina że im nie wychodzi, bo ich zostawiłem.
Potem znajome na uczelni zrobiły sobie ze mnie informację turystyczną "A kiedy mamy kolokwium?" "A co zaznaczyłeś w pierwszym?" "A masz sprawozdanie na jutro?" Dałem sobie spokój, gdy jedna z nich dostała za moją pracę 5, a ja 2 "bo skopiowane z niej" i nawet słowem się nie odezwała, że to moja praca, którą się podzieliłem, a jej się nie chciało nawet pozmieniać. Nagle okazało się, że jestem "jak reszta", że "wyścig szczurów" i że jestem wredny. A tymczasem jak dostawałem powiadomienie na Fb, moja dziewczyna żartowała każdorazowo, że tamte coś chcą... i zwykle miała rację.

Avatar OlgaAristowskaya

12 maja, 18:42

@Aragornek: Ale wyjaśniłeś chociaż tę sprawę z pracą? Wiesz, że to ona spisała od ciebie a nie na odwrót.

Avatar AnonimowyWilk

12 maja, 20:41

@Aragornek: gdy słysze takie historie to k...icy dostaję że ludzie potrafią być takimi szczurami

Avatar Aragornek

13 maja, 12:49

@OlgaAristowskaya: Wyjaśniło się samo już tydzień później, bo tamta nie umiała odpowiedzieć na proste pytanie z zakresu, który tak ładnie opisała na kolokwium. Babka widząc to, zapytała mnie i umiałem, więc tamtej zostawiła co prawda ocenę, ale mi poprawiła.

Avatar OlgaAristowskaya

13 maja, 15:44

@Aragornek: No i fantastycznie

Avatar HusariaTV

6 maja, 14:49

Dlatego pomaga się najbliższej rodzinie jedynie

Avatar rolewicz3

13 maja, 08:03

@HusariaTV: Nie chcę zabrzmieć źle, ale nie sądzę, że więzy krwi coś mają do powiedzenia w tej kwestii. Wiadomo, zachowywać się źle wobec rodziny też nie wypada, czy to z wdzięczności, czy chęci odziedziczenia spadku, rozumiesz, ale ja nie mam zamiaru zapi.....ać z pracami humanistycznymi całego kuzynowstwa. Oczywiście przy tym też nie proszę o pomoc, ale radzę sobie i mam te 4 lub 5 z wszystkiego.

Przykład, w sumie dwa. Mój kuzyn wiele poświęcił na karierę sportową i na chwilę obecną ma koło 3 z polskiego. Lektur nie czyta, co może spisuje, ale czasem jednak dostaną jakieś zadanie, gdzie trzeba pochwalić się kreatywnością, parę miesięcy wstecz dostał interpretację obrazu. ...j, robię moim zdaniem najlepiej jak mogę. Dostał 3. K...a pytam, jak to się stało "a bo ona go nie lubi i da mu 3 nieważne jakie by było". Idę z tym do mojej k...a pani z polskiego, byłem na konkursach i tak dalej to mnie lubi i pytam, czy mogłaby zobaczyć i ocenić, dostałem 5 z "małym minusem" z powodu jakiegoś błędu, niestety nie pamiętam o co chodziło konkretnie, ale chyba o układ słów w zdaniu, składniowy. Okej. Czyli jedyne co się stało to on oszczędził godzinę, ja straciłem i on dalej ma 3. Na ...j więc w tym wszystkim ja? Rozumiem, gdyby chciał poprawić się w końcu (wciąż nie uważam, że to dobry sposób), ale co ten cały cyrk osiągnął?

No i druga. Wydaje mi się, że już o tym pisałem, moja siostra nie ogarnia fizyki i wymaga pomocy na testach, wraz z kilkoma innymi przedmiotami, ale teraz ona jest najważniejsza. No ...j, z polskim czy historią pomogę, bo nie mam wyboru i ogarniam, ale fizyki nie mam jak. Co mam zrobić? "Zapytać kolegę". Ta k...a, w trakcie lekcji będę wyrywać jakiegoś znajomego, by pomagał nieukowi. Nie mówiąc o tym, ze ten znajomy będzie czegoś chciał w zamian, a ja ciężko zapi.....am na to co mam i zapracowałem na wolne. A, no i matka dalej mnie jak o coś spyta z lekcji to wyśmiewa mnie, że "pomożesz? A, nie, bo będziesz musiał oddać przysługę, bo w końcu siostrze nie można pomóc" czy coś w tym stylu.

Jak sądzę pokazałem, rodzina to żadna gwarancja uczciwego traktowania. Częściowo się jednak zgadzam, pomóc bezinteresownie powinieneś tylko bliskim, osobom zaufanym i ogólnie "dobrym". Niestety więzy krwi to żadna gwarancja.

Avatar rolewicz3

Edytowano - 12 maja, 21:01

Pf. Mam nadzieję, że czegoś to nauczy. Ja naprawdę znam mało osób, którym w sytuacji nazwijmy to "prywatnej", gdzie chodzi o mnie i o jego bezpośrednio, pomógłbym bezinteresownie. W sumie to teraz sobie wyobrażam tylko dwie z paroma kandydatami. Tworzę znajomości na podstawie przysług, ty pomożesz mi, ja tobie, ale na ogół nawet nie jesteśmy kolegami. Toleruję cię, co ty o mnie myślisz mam wyj...ne. A pomaganie społeczności, nigdy.

Skąd takie nastawienie? Dwa przykłady:
Prywatnie: Miałem kumpla. Wtedy wydawał się całkiem dobry, ale z czasem ciągnął coraz więcej. Szło to nam jakoś, on pomagał mi w tym, w czym on był dobry, ja kulałem i odwrotność. Aż zaczął mi wysyłać prace zwyczajnie nietypowe. Zacząłem dopytywać, ale mówił (jak się później okazało kłamał), że to jego z korepetycji. W końcu poznałem jakąś jego koleżankę i podziękowała mi za angielski. He? K...a dopytuje i się okazuje, że ...j kłamał. Czyli ja mam zapi.....ać za całą jego ekipę, a on pomoże mi raz na parę miesięcy, gdzie spędzamy 3-4 godziny na pracy, a 3-4 na gadaniu, i to jeszcze o głupotach jak to mi się chwali zapisami w Hoi4 czy pokazuje jakieś gównomemy z chamsko lub facebooka. O nie mój drogi, ciągniesz więcej niż dajesz. Dałem mu drugą szansę, zawiódł mnie na czymś innym, aż trzymam go na dystans tak jak to tylko możliwe w razie gdybym jednak wymagał jego ekspertyzy, a on mojej.

Publicznie: No i drugi, społeczność. Ogarniam historię, lubię ten przedmiot i jestem aktywny. Tak aktywny, że mam już pełno ocen, konkretnie 21. Chłop w końcu mnie powstrzymał i zaczął pytać innych. Oczywiście mało kto zna odpowiedzi i sypią się uwagi, a nauczyciel mnie ciągle przeprasza i ucisza. Trzask dup na grupie klasowej, że to wszystko moja wina. Że niby nie dawałem im szansy się odezwać i tak dalej. Jak to wyglądało z mojej perspektywy? Siedziałem cicho najdłużej jak mogłem, bo mam już dość ocen i 5 gwarantowane, ale no jak chłop zaczyna sam sobie odpowiadać na pytanie to mu przerywam i mówię, bo jeszcze jedna ocena nie zaszkodzi. I w ten sposób stałem się tym złym, który udupił praktycznie wszystkich. Podobna sytuacja była z tym, jak wysyłałem zdjęcia tłumaczenia na francuskim za pomocą tej opcji sfotografowania i tłumaczenia tekstu, jak i z matematyki, kiedy jeszcze ogarniałem. Przestałem i zgrzyt zębów tych wszystkich leni, że skończyła się wersja ulgowa.

Reasumując, ludzie to k...y i dając im palec wezmą całą rękę. Odnoszę wrażenie, że każdemu się zdaje, że jest jakimś głównym bohaterem historii i myśli, że cała reszta ludzi istnieje po to, by mu pomóc, a także, że ci ludzie nie podejmą własnych akcji lub nie wyciągną konsekwencji z twojego ...jowego zachowania. Wiele razy się zawiodłem i pewnie wiele razy jeszcze zawiodę, ale nie pogodzę się z takimi fałszywymi ludźmi i dalej będę dążył do mojego marzenia, gdzie skończę otoczony pracowitymi i szczerymi ludźmi, zamiast bandą leni i cwaniaków.

Avatar Bracingcobra

12 maja, 21:46

@rolewicz3: ah tak, moje ulubione długie historie od rolewicz3

Avatar rolewicz3

13 maja, 07:52

@Bracingcobra: Gdzieś to już mówiłem, jestem starym dziadem z ogromem wspomnień i nikogo, kto chce ich słuchać. A tak serio nie chcę spamić dobrym znajomym, a nie umiem znaleźć dobrej wymówki, by to napisać "słabym" znajomym. Czasem dostanę ciekawy komentarz lub wywiążę dialog i czegoś nowego się dowiem.

Avatar DeMajkel

6 maja, 15:36

Mi nieraz było samemu głupio, że ktoś mi pomagał, a ja nie miałem okazji się odwdzięczyć w żaden sposób. Wychodzę trochę na nieporadnego samodzielnie i z tyłu głowy mam przez to myśl, ze ktoś mógł mnie uznać za pasożyta.

Avatar Figarus

12 maja, 18:05

@DeMajkel: Same.

Avatar Holandia

Edytowano - 6 maja, 14:53

Tak przez długi czas było z pewnym wenezuelskim lekarzem, gdzie ludzie zupełnie olewali to, że biednych leczył za darmo, a nawet sam kupował im lekarstwa, za to doskonale zapamiętali, że... uratował syna dyktatora. Zresztą najlepsze, że jak po cywilnemu przyszedł do tej kliniki, w pierwszej kolejności nie rozpoznali kto to jest i fajnie go tam zapowiedzieli: ,,Jakiś staruszek z dzieckiem na ciebie czeka". Dopiero on rozpoznał, że to generał Gómez. Zresztą tłumaczył potem, że nieważne kto by tam wtedy przyszedł, pomógłby każdemu.

Avatar pmp123

6 maja, 14:57

@Holandia: Przypomniał mi się taki film "Znachor".

Avatar Holandia

6 maja, 15:09

@pmp123:
Oglądałem go. Bardzo dobry film.

Avatar PanStefanek

6 maja, 14:44

ale jak to zawsze pomagałeś jak mogłeś tak zgupieć i stać się egoistą?1!!!11

Avatar gvcxzxcxfg

6 maja, 14:42

kto myśli że rel proszę o podpisy pod komentarzem

Avatar MeerBar

6 maja, 14:42

Mam podobnie z ojcem. Jak o coś prosi i mam czas, to staram się pomóc, ale jak czasem zdarzy się że jestem zajęty to zaczyna mówić jakim to okropnym synem jestem itd

Opisz dokładnie problem, a jeśli potrzeba to zilustruj go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

Avatar Holandia
Dodane przez: Holandia

No to budujemy

Super myszka, polecam

Mordercze treningi

Medytacja czyni cuda

Pełna kulturka

Muj ulubiony youtuber

Zobacz więcej popularnych memówpopularne memy strzałka