I prawidłowo. To pierdzielenie dziadka ,,trzeba ciężko pracować, a dojdzie się do czegoś" w obecnych czasach jest gówno warte, człowiek w robocie wyprówa sobie żyły, a jeszcze mu powiedzą, że się opi.....a.
@Figarus: zgadzam się w 100% a nawet wtedy ci ludzie, których kreujemy jako tych, którzy zaczynali od zera mieli: bogatych rodziców, dziadków, znajomych, czystego farta, dostęp do różnych możliwości i najczęściej znajdowali się w klasie średniej lub wyższej.
@mustard: Ja patrzę na to przez pryzmat zmieniających się czasów. Dziadek w moim wieku miał żonę, dwóch synów i stałą pracę, zarabiał 800zł i na wszystko starczyło. Ja jestem kawalerem i będę nim do śmierci, ale tak: ubezpieczenie za samochód, telefon, internet, kilka subskrybcji o których się nid myśli... No i przede wszystkim, mi to mówił sam przełożony, facet ledwo po czterdziestce; jeszcze dziesięć lat temu nie było takiego szczucia ludzi w zakładach pracy, że normy co raz wyższe, a jak weźmiesz sobie żądło dwa razy na kwartał to już krzywo patrzą na ciebie.
@Figarus: zgadzam się totalnie. Chyba z tych wszystkich rzeczy najbardziej przeraża mnie obecna kultura pracy (albo jej brak) i traktowania pracownika oraz WSZYSTKO na subskrypcję...
Nie pracujesz po to żeby ci za to dziękowano. Satysfakcję możesz osiągnąć tylko ucząc się pokory i służąc nie oczekując nic w zamian. Tylko natychmiastowe nagrody byście chcieli. Z takim nastawieniem nic dziwnego że nienawidzicie swojej pracy
@rozwalgo: Nie każdy jest masochistą, by z uśmiechem pakować się w położenie suba gdy praktycznie każdy pracodawca usiłuje cię brać od d...y strony bez poślizgu. Mało kto pracuje dla podziękowań, prawie wszyscy robią to, by mieć co do garnka włożyć i żeby na głowę nie lało, ale jest spora różnica między "zrób swoje i może czasem poprosimy cię byś dał z siebie więcej gdy zakład będzie w tarapatach", a "dołożymy ci pierdyliard obowiązków poza uzgodnionymi w kontrakcie i obowiązkowe nadgodziny bez limitu (bez wyższej stawki ;) ), wylecisz po pierwszym L4 albo NŻcie wziętym na gunwo które cię wzięło bo zarżnęliśmy twój układ odpornościowy, a spróbuj się tylko poskarżyć w PIPie, damy ci taki wilczy bilet że nikt cię nie weźmie". Nie wiem jak tobie, ale mnie w drugim przypadku morale leci na ryj razem z satysfakcją; problem w tym, że czemuś ostatnio trudno znaleźć robotę która by tak *nie* wyglądała - stąd i mnogość narzekań
Komentarze
Odśwież18 grudnia 2025, 21:12
I prawidłowo. To pierdzielenie dziadka ,,trzeba ciężko pracować, a dojdzie się do czegoś" w obecnych czasach jest gówno warte, człowiek w robocie wyprówa sobie żyły, a jeszcze mu powiedzą, że się opi.....a.
Odpisz
18 grudnia 2025, 21:44
@Figarus: zgadzam się w 100% a nawet wtedy ci ludzie, których kreujemy jako tych, którzy zaczynali od zera mieli: bogatych rodziców, dziadków, znajomych, czystego farta, dostęp do różnych możliwości i najczęściej znajdowali się w klasie średniej lub wyższej.
Odpisz
18 grudnia 2025, 22:35
@Figarus: Po ostatnich paru miesiącach w pierwszej stałej pracy dochodzę do podobnych przykrych wniosków.
Odpisz
19 grudnia 2025, 01:19
@mustard: Ja patrzę na to przez pryzmat zmieniających się czasów. Dziadek w moim wieku miał żonę, dwóch synów i stałą pracę, zarabiał 800zł i na wszystko starczyło. Ja jestem kawalerem i będę nim do śmierci, ale tak: ubezpieczenie za samochód, telefon, internet, kilka subskrybcji o których się nid myśli... No i przede wszystkim, mi to mówił sam przełożony, facet ledwo po czterdziestce; jeszcze dziesięć lat temu nie było takiego szczucia ludzi w zakładach pracy, że normy co raz wyższe, a jak weźmiesz sobie żądło dwa razy na kwartał to już krzywo patrzą na ciebie.
Odpisz
19 grudnia 2025, 21:56
@Figarus: zgadzam się totalnie. Chyba z tych wszystkich rzeczy najbardziej przeraża mnie obecna kultura pracy (albo jej brak) i traktowania pracownika oraz WSZYSTKO na subskrypcję...
Odpisz
19 grudnia 2025, 11:56
Budżetówka to gorszy syf niż prywaciarz.
Odpisz
19 grudnia 2025, 11:29
Nie pracujesz po to żeby ci za to dziękowano. Satysfakcję możesz osiągnąć tylko ucząc się pokory i służąc nie oczekując nic w zamian. Tylko natychmiastowe nagrody byście chcieli. Z takim nastawieniem nic dziwnego że nienawidzicie swojej pracy
Odpisz
Edytowano - 19 grudnia 2025, 14:24
@rozwalgo: Nie każdy jest masochistą, by z uśmiechem pakować się w położenie suba gdy praktycznie każdy pracodawca usiłuje cię brać od d...y strony bez poślizgu. Mało kto pracuje dla podziękowań, prawie wszyscy robią to, by mieć co do garnka włożyć i żeby na głowę nie lało, ale jest spora różnica między "zrób swoje i może czasem poprosimy cię byś dał z siebie więcej gdy zakład będzie w tarapatach", a "dołożymy ci pierdyliard obowiązków poza uzgodnionymi w kontrakcie i obowiązkowe nadgodziny bez limitu (bez wyższej stawki ;) ), wylecisz po pierwszym L4 albo NŻcie wziętym na gunwo które cię wzięło bo zarżnęliśmy twój układ odpornościowy, a spróbuj się tylko poskarżyć w PIPie, damy ci taki wilczy bilet że nikt cię nie weźmie". Nie wiem jak tobie, ale mnie w drugim przypadku morale leci na ryj razem z satysfakcją; problem w tym, że czemuś ostatnio trudno znaleźć robotę która by tak *nie* wyglądała - stąd i mnogość narzekań
Odpisz