A co tu dużo gadać, kartony po sokach, po pizzy, worki na śmieci zamiast foliopaków. Do tego jakieś paczki Frankenstein, typu walec typowy dla plakatów z doklejonym prostopadłościanem, gdzie oczywiście się to rozwalalo.
Jednak hitem zawsze jest jedzenie. Jednym z naszych stałych klientów był pośrednik w wysyłacie paczek do Szwecji. Z Polski do Szwecji wysyłali jedzenie. Barszcz czerwony w słoikach, krokiety w woreczkach śniadaniowych, kiełbasa kupowana na kilogramy wysyłana w papierze, słoiki z ogórkami kiszonymi (funfact, mokry karton ma specyficzny smród, ale karton zalany sokiem z kiszonych ogórków tak niesamowicie śmierdzi, że po latach wciąż mi się to śni po nocach), surowe mięso w reklamówkach i tak dalej. Paczki wielkości szafki RTV, waga między 25 a 32 kilogramy wypchane takim jedzeniem, no to wiadomo, że to wszystko nie wytrzyma, jakiś słoik musi pęknąć. Rozlewa się to, zalewa całą paczkę, większość z tego trzeba wywalić i tracing musi potem tłumaczyć odbiorcy, czemu mu ten barszcz nie przyjechał.
Kurierka to stan umysłu. Kto tam pracował, ten się w cyrku nie śmieje.
Komentarze
Odśwież6 lutego, 18:43
Pracowałem w kurierce i jestem zdania, że niektóre osoby nie powinny mieć prawa głosu oraz do rozmnażania się.
Odpisz
6 lutego, 20:34
@Dark_Dante: opowiedz wiecej
Odpisz
6 lutego, 20:46
A co tu dużo gadać, kartony po sokach, po pizzy, worki na śmieci zamiast foliopaków. Do tego jakieś paczki Frankenstein, typu walec typowy dla plakatów z doklejonym prostopadłościanem, gdzie oczywiście się to rozwalalo.
Jednak hitem zawsze jest jedzenie. Jednym z naszych stałych klientów był pośrednik w wysyłacie paczek do Szwecji. Z Polski do Szwecji wysyłali jedzenie. Barszcz czerwony w słoikach, krokiety w woreczkach śniadaniowych, kiełbasa kupowana na kilogramy wysyłana w papierze, słoiki z ogórkami kiszonymi (funfact, mokry karton ma specyficzny smród, ale karton zalany sokiem z kiszonych ogórków tak niesamowicie śmierdzi, że po latach wciąż mi się to śni po nocach), surowe mięso w reklamówkach i tak dalej. Paczki wielkości szafki RTV, waga między 25 a 32 kilogramy wypchane takim jedzeniem, no to wiadomo, że to wszystko nie wytrzyma, jakiś słoik musi pęknąć. Rozlewa się to, zalewa całą paczkę, większość z tego trzeba wywalić i tracing musi potem tłumaczyć odbiorcy, czemu mu ten barszcz nie przyjechał.
Kurierka to stan umysłu. Kto tam pracował, ten się w cyrku nie śmieje.
Odpisz