Podstawy w postaci rasizmu, ksenofobii, homofobii, transfobii, mizoginii i szowinizmu religijnego, które w naszym UKOCHANYM kraju królują jeszcze bardziej niż Jaro. Byłam ostatnio w szwedzkim mieście Malmö na krótkich wakacjach. I co? W tym według Polaków upadającym (powoli, bo już od 30-tu lat) kraju wszystko było piękne, kolorowe i czyste, śliczna architektura, powietrze tak czyste że aż słodkie, masa ludzi popylała na rowerach, wszystko zaj*biście skomunikowane autobusami i metrem, było mnóstwo ludzi etniczności innych niż biała, wszyscy po prostu żyli i nikomu nie wadzili, bezpiecznie, bez strachu, bez uprzedzeń, po prostu normalne życie bez tego całego syfu co jest w Polsce. Wyszłyśmy nawet na spacer w środku nocy, żadnych meneli, żadnych gw*łcących imigrantów, żadnych facetów catcallujących kobiety, normalnie cisza, spokój i fajna okolica, nawet w paru miejscach w środku miasta wisiały flagi LGBT+. W autobusie nawet jedna osoba mi ustąpiła miejsca bo zobaczyła znaczek niewidocznej niepełnosprawności, co w Polsce mi się nigdy nie zdarzyło. A w Burger Kingu można było zamówić kulki serowe tak że ci włożą do środka burgera. Po trzech dniach nie chciałam wracać do Polski.
Ale dalej sobie mówcie że macie podstawy żeby być dumni z kraju i czuć wyższość nad zachodem bo nie ma u nas "murzynów" i "ciapaków".
Komentarze
Odświeżdzisiaj, 17:25
Podstawy w postaci rasizmu, ksenofobii, homofobii, transfobii, mizoginii i szowinizmu religijnego, które w naszym UKOCHANYM kraju królują jeszcze bardziej niż Jaro. Byłam ostatnio w szwedzkim mieście Malmö na krótkich wakacjach. I co? W tym według Polaków upadającym (powoli, bo już od 30-tu lat) kraju wszystko było piękne, kolorowe i czyste, śliczna architektura, powietrze tak czyste że aż słodkie, masa ludzi popylała na rowerach, wszystko zaj*biście skomunikowane autobusami i metrem, było mnóstwo ludzi etniczności innych niż biała, wszyscy po prostu żyli i nikomu nie wadzili, bezpiecznie, bez strachu, bez uprzedzeń, po prostu normalne życie bez tego całego syfu co jest w Polsce. Wyszłyśmy nawet na spacer w środku nocy, żadnych meneli, żadnych gw*łcących imigrantów, żadnych facetów catcallujących kobiety, normalnie cisza, spokój i fajna okolica, nawet w paru miejscach w środku miasta wisiały flagi LGBT+. W autobusie nawet jedna osoba mi ustąpiła miejsca bo zobaczyła znaczek niewidocznej niepełnosprawności, co w Polsce mi się nigdy nie zdarzyło. A w Burger Kingu można było zamówić kulki serowe tak że ci włożą do środka burgera. Po trzech dniach nie chciałam wracać do Polski.
Ale dalej sobie mówcie że macie podstawy żeby być dumni z kraju i czuć wyższość nad zachodem bo nie ma u nas "murzynów" i "ciapaków".
Odpisz