Przypomniała mi się sytuacja. Mamy sad. Są tam i maliny. Ojciec pewnej pięknej soboty klnie i wzywa do zbierania malin w deszczu, bo "zaraz się zmarnują" i "zbierać wam się nie chce, a dżem jeść chcecie" (Nie lubię dżemu malinowego, za słodki). Więc pogania, klnie na młodszego brata. Zimno było i mokro. "A tam zimno, poruszajcie się to zimno nie będzie". Po tym wszystkim i tak zrobił z zebranej całości tylko nalewkę.
Pamiętam historię, która opowiadała nam nauczycielka.
W jednej klasie było bardzo dużo świadectw z paskiem. Postanowiono, że klasa pójdzie sobie do pobliskiej księgarni i każdy wybierze sobie jakąś książkę, a potem wychowawca miał zapłacić (oczywiście nie ze swoich pieniędzy) i wziąć. No ale zaciekawiony(/a) przepatruje co sobie wybrali. Patrzy, patrzy a tu nagle "Domowy wyrób win. Poradnik dla początkujących".
Kolejny plus:
Dymion (dla niekumatych ta szklana butla) mieści o wiele więcej wina, więc jest to sposób bardziej ekonomiczny. Na pewno koszt od litra jest niższy.
Dobre wino nie jest złe, ale winiarstwo jest sztuką, mości panowie!
Użyj porządnych winogron najlepiej słodkich: wino wytrawne często wychodzi dość cierpkie, a słodkie powinno być w miarę ok, nawet, jeśli spieprzymy parę spraw. Każdy winiarz powie, że to herezja, ale jeśli owoce są nie takie, zawsze możemy dosypać nieco cukru.
Najważniejsze ze wszystkiego są chyba jednak nie tyle owoce, co drożdże. Nie próbujcie używać piekarskich - poszukajcie porządnych drożdży winiarskich, można kupić w sieci. Postąpcie zgodnie z instrukcją producenta - rozmnóżcie matkę i wrzućcie ją do butli, nie zapomnijcie pomieszać.
Pozwólmy mu fermentować w temperaturze pokojowej. Gdy trochę już przeleży, można przenieść je w nieco chłodniejsze miejsce. Wtedy jest jednak dobry czas, by ściągnąć wino, a pozbyć się osadu. Niby można zrobić to tylko raz, (albo i w ogóle pominąć), ale jeśli zależy nam na jakości, osadu warto pozbyć się co najmniej dwukrotnie, gdy wino znajduje się w gąsiorze, a potem jeszcze raz, na koniec, przed rozlaniem do butelek, oczywiście.
Choć wino kojarzy się z winogronami, całkiem dobre efekty dają też inne owoce - w szczególności śliwki mirabelki, o ile miały dość słońca. Jabłka - tylko niektóre gatunki. Zwykle wychodzą dość kwaśne i niedobre, nie polecam. Jak ktoś chce berbeluchę na szybko, może zrobić wino z żyta - będzie gotowe w tydzień, choć jakość mocno taka sobie.
Truskawki są warte rozważenia, ale raczej jako dodatek do jakichś innych owoców.
Komentarze
Odśwież18 grudnia 2017, 22:42
Gdyby była to setka najlepiej 96 procent.
Odpisz
18 grudnia 2017, 20:22
Ale podobno taka nalewka z żurawiny to zdrowa jest.
Odpisz
18 grudnia 2017, 14:45
Przypomniała mi się sytuacja. Mamy sad. Są tam i maliny. Ojciec pewnej pięknej soboty klnie i wzywa do zbierania malin w deszczu, bo "zaraz się zmarnują" i "zbierać wam się nie chce, a dżem jeść chcecie" (Nie lubię dżemu malinowego, za słodki). Więc pogania, klnie na młodszego brata. Zimno było i mokro. "A tam zimno, poruszajcie się to zimno nie będzie". Po tym wszystkim i tak zrobił z zebranej całości tylko nalewkę.
Odpisz
18 grudnia 2017, 18:37
Na początku się uśmiechłem, ale potem jakoś mi się smutno zrobiło.
Odpisz
18 grudnia 2017, 18:35
Pamiętam historię, która opowiadała nam nauczycielka.
W jednej klasie było bardzo dużo świadectw z paskiem. Postanowiono, że klasa pójdzie sobie do pobliskiej księgarni i każdy wybierze sobie jakąś książkę, a potem wychowawca miał zapłacić (oczywiście nie ze swoich pieniędzy) i wziąć. No ale zaciekawiony(/a) przepatruje co sobie wybrali. Patrzy, patrzy a tu nagle "Domowy wyrób win. Poradnik dla początkujących".
Hehe
W sumie koniec
Odpisz
18 grudnia 2017, 17:39
Kolejny plus:
Dymion (dla niekumatych ta szklana butla) mieści o wiele więcej wina, więc jest to sposób bardziej ekonomiczny. Na pewno koszt od litra jest niższy.
Odpisz
18 grudnia 2017, 17:11
jak ktoś potrafi i ma własne składniki to to niżej jest pewnie lepsze
Odpisz
18 grudnia 2017, 17:07
Spodziewałem się raczej "Amareny".
Odpisz
18 grudnia 2017, 15:40
Dobre wino nie jest złe, ale winiarstwo jest sztuką, mości panowie!
Użyj porządnych winogron najlepiej słodkich: wino wytrawne często wychodzi dość cierpkie, a słodkie powinno być w miarę ok, nawet, jeśli spieprzymy parę spraw. Każdy winiarz powie, że to herezja, ale jeśli owoce są nie takie, zawsze możemy dosypać nieco cukru.
Najważniejsze ze wszystkiego są chyba jednak nie tyle owoce, co drożdże. Nie próbujcie używać piekarskich - poszukajcie porządnych drożdży winiarskich, można kupić w sieci. Postąpcie zgodnie z instrukcją producenta - rozmnóżcie matkę i wrzućcie ją do butli, nie zapomnijcie pomieszać.
Pozwólmy mu fermentować w temperaturze pokojowej. Gdy trochę już przeleży, można przenieść je w nieco chłodniejsze miejsce. Wtedy jest jednak dobry czas, by ściągnąć wino, a pozbyć się osadu. Niby można zrobić to tylko raz, (albo i w ogóle pominąć), ale jeśli zależy nam na jakości, osadu warto pozbyć się co najmniej dwukrotnie, gdy wino znajduje się w gąsiorze, a potem jeszcze raz, na koniec, przed rozlaniem do butelek, oczywiście.
Choć wino kojarzy się z winogronami, całkiem dobre efekty dają też inne owoce - w szczególności śliwki mirabelki, o ile miały dość słońca. Jabłka - tylko niektóre gatunki. Zwykle wychodzą dość kwaśne i niedobre, nie polecam. Jak ktoś chce berbeluchę na szybko, może zrobić wino z żyta - będzie gotowe w tydzień, choć jakość mocno taka sobie.
Truskawki są warte rozważenia, ale raczej jako dodatek do jakichś innych owoców.
Odpisz
18 grudnia 2017, 14:42
Miałam w pokoju takie, w bloku- nie polecam.
Odpisz