Oceń:

Dodaj komentarz

Dodaj komentarz obrazkowy

Ważne informacje:

  1. Komentarz obrazkowy musi być powiązany z komentowanym obrazkiem
  2. ZABRONIONE są obraźliwe, wulgarne obrazki
  3. ZABRONIONE są obrazki przedstawiające osoby w pozach prowokacyjnych oraz zbliżenia piersi, pośladków i inne treści o podobnym charakterze.

Komentarze

Odśwież
Avatar UZMAjejownik

Edytowano - 20 lutego, 18:06

My, urodzeni w przeszłości, z nostalgią wspominamy tamten czas. Nikt nie narzekał.

Było nas jedenaścioro, mieszkaliśmy w jeziorze... na śniadanie matka kroiła wiatr, ojca nie znałem, bo umarł na raka wątroby, kiedy zginął w tragicznym wypadku samochodowym, po samospaleniu się na imieninach u wujka Eugeniusza. Wujka Eugeniusza zabrało NKWD w 59. Nikt nie narzekał.

Wszyscy należeliśmy do hord i łupiliśmy okolicę. Konin, Szczecin i Oslo stały w płomieniach. Bawiliśmy się też na budowach. Czasem kogoś przywaliła zbrojona płyta, a czasem nie. Gdy w stopę wbił się gwóźdź, matka odcinała stopę i mówiła z uśmiechem, "masz, kurna, drugą, nie"? Nie drżała ze strachu, że się pozabijamy. Wiedziała, że wszyscy zginiemy. Nikt nie narzekał.

Z chorobami sezonowymi walczyła babcia. Do walki z gruźlicą, szkorbutem, nowotworem i polio służył mocz i mech. Lekarz u nas nie bywał. Chyba że u babci – po mocz i mech. Do lasu szliśmy, gdy mieliśmy na to ochotę. Jedliśmy jagody, na które wcześniej nasikały lisy i sarny. Jedliśmy muchomory sromotnikowe, na które defekowały chore na wściekliznę żubry i kuny. Nie mieliśmy hamburgerów – jedliśmy wilki. Nie mieliśmy czipsów – jedliśmy mrówki. Nie było wtedy coca-coli, była ślina niedźwiedzi. Była miesiączka żab. Nikt nie narzekał.

Gdy sąsiad złapał nas na kradzieży jabłek, sam wymierzał karę. Dół z wapnem, nóż, myśliwska flinta – różnie. Sąsiad nie obrażał się o skradzione jabłka, a ojciec o zastąpienie go w obowiązkach wychowawczych. Ojciec z sąsiadem wypijali wieczorem piwo — jak zwykle. Potem ojciec wracał do domu, a po drodze brał sobie nowe dziecko. Dzieci wtedy leżały wszędzie. Na trawnikach, w rowach melioracyjnych, obok przystanków, pod drzewami. Tak jak dzisiaj leżą papierki po batonach. Nie było wtedy batonów, dzieci leżały za to wszędzie. Nikt nie narzekał.

Latem wchodziliśmy na dachy wieżowców, nie pilnowali nas dorośli. Skakaliśmy. Nikt jednak nie rozbił się o chodnik. Każdy potrafił latać i nikt nie potrzebował specjalnych lekcji, aby się tej sztuki nauczyć. Nikt też nie narzekał.

Zimą któryś ojciec urządzał nam kulig starym fiatem, zawsze przyspieszał na zakrętach. Czasami sanki zahaczyły o drzewo lub płot. Wtedy spadaliśmy. Czasem akurat wtedy nadjeżdżał jelcz lub star. Wtedy zdychaliśmy. Nikt nie narzekał.

Siniaki i zadrapania były normalnym zjawiskiem. Podobnie jak wybite zęby, rozprute brzuchy, nagły brak oka czy amatorskie amputacje. Szkolny pedagog nie wysyłał nas z tego powodu do psychologa rodzinnego. Nikt nas nie poinformował jak wybrać numer na policję (wtedy MO), żeby zakablować rodziców. Pasek był wtedy pomocą dydaktyczną, a od pomocy, to jeszcze nikt nie umarł. Ciocia Janinka powtarzała, "lepiej lanie niż śniadanie". Nikt nie narzekał.

Gotowaliśmy sobie zupy z mazutu, azbestu i Ludwika. Jedliśmy też koks, paznokcie obcych osób, truchła zwierząt, papier ścierny, nawozy sztuczne, oset, mszyce, płody krów, odchody ryb, kogel-mogel. Jak kogoś użarła pszczoła, to pił 2 szklanki

Avatar UZMAjejownik

20 lutego, 18:07

@UZMAjejownik: mleka i przykładał sobie zimną patelnię. Jak ktoś się zadławił, to pił 3 szklanki mleka i przykładał sobie rozgrzaną patelnię. Nikt nie narzekał.

Nikt nie latał co miesiąc do dentysty. Próchnica jest smaczna. Kiedy ktoś spuchł od bolącego zęba, graliśmy jego głową w piłkę. Mieliśmy jedną plombę na jedenaścioro. Każdy ją nosił po 2-3 dni w miesiącu. Nikt nie narzekał.

Byliśmy młodzi i twardzi. Odmawialiśmy jazdy autem. Po prostu za nim biegliśmy. Nasz pies, MURZYN, był przywiązany linką stalową do haka i biegł obok nas. I nikomu to nie przeszkadzało. Nikt nie narzekał.

Wychowywali nas gajowi, stare wiedźmy, zbiegli więźniowie, koledzy z poprawczaka, woźne i księża. Nasze matki rodziły nasze rodzeństwo normalnie – w pracy, szuwarach albo na balkonie. Prawie wszyscy przeżyliśmy, niektórzy tylko nie trafili do więzienia. Nikt nie skończył studiów, ale każdy zaznał zawodu. Niektórzy pozakładali rodziny i wychowują swoje dzieci według zaleceń psychologów. To przykre. Obecnie jest więcej batonów niż dzieci.

My, dzieci z naszego jeziora, kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli jak nas należy „dobrze" wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez słodyczy, szacunku, ciepłego obiadu, sensu, a niektórzy – kończyn.

Nikt nie narzekał.

Avatar SaBen

20 lutego, 20:00

@UZMAjejownik: Specjalnie dalem wgóręgłos memowi żeby miał wieksze szanse na dostanie sie na główną z twoim komentarzem bo po prostu na to zasługujesz

Avatar Delfiniik

20 lutego, 21:15

@UZMAjejownik: ta pasta już nie pojawiła się na jeja?

Avatar UZMAjejownik

20 lutego, 21:16

@Delfiniik: nie mam pojęcia

Avatar heroder55

22 lutego, 12:06

@UZMAjejownik: pojawiła się w dziale z tekstami

Avatar ChoryGrzyb

Edytowano - 23 lutego, 00:43

@UZMAjejownik: to jak umarł ojciec? Jak po śmierci pił z sąsiadem?

Avatar UZMAjejownik

23 lutego, 00:49

@ChoryGrzyb: Ma to symbolizować to że matka chciała w ten sposób ograniczyć pytania swoich dzieci o treści: "gdzie jest tata" lub podkreślić absurdalność całej sytuacji

Avatar Rozyv

20 lutego, 20:01

To mi przypomina pewną pastę:

Kiedyś za młodu nie chciałem iść do szkoły i wsadziłem termometr do herbaty. Niestety herbata miała over 9000 stopni i termometr pękł. Nie chciałem dostać po dupie więc wyje**łem termometr za szafę (pewnie dalej tam leży xD). Potem babcia weszła do pokoju i spytała czy mam temperaturę. Ja mówię, że nie i, że odłożyłem termometr już bebciu. No to babcia se siadła i patrzy jak wpi***alam śniadanie. I w pewnym momencie pyta się "a herbatki czemu nie pijesz, nie dobra?". Ja jej na to, że właśnie jakaś dziwna. Więc babcie podeszła, wzięła kubek, spróbowała, uznała, że normalnie smakuje i, że sama wypije. I niestety wypiła ;_; Niedługo po tym nie miałem już babci. Dostała krwotoku w przewodzie pokarmowym. Lekarze uznali, że to jakiś wyjątkowo duży wrzód pękł. Do dziś tylko ja znam prawdę i nikomu o tym nie mówiłem.

Avatar shirrhai

22 lutego, 13:27

Avatar Mikrus19

22 lutego, 17:57

@Rozyv: Zdajesz sobie sprawę, że jest to tzw. nieumyślne spowodowanie śmierci?
ZA TO SIĘ KU*WA SIEDZI

Avatar shirrhai

22 lutego, 20:36

@Mikrus19: Zdajesz sobie sprawę, że jest to tzw. pasta? To się kopiuje.

Avatar Jogurtnaturalny

22 lutego, 18:23

Jak byłem mały to celowo stawałem na klockach lego żeby mieć taki odcisk na stopie

Avatar Jadczukov

22 lutego, 18:46

@Jogurtnaturalny: Ja też, to nigdy nie bolało. Ale za to pamiętam jak za młodu nadepnąłem na taki metalowy samochodzik. Z wystającą jakąś anteną czy co. (też z metalu) Uczucie jak nadepnięcie na ostry gwóźdź ustawiony pionowo całym ciężarem

Avatar Piket

22 lutego, 18:06

Kiedy miałem 6 lat byłem z rodzicami na wakacjach u rodziny w Paderborn w Niemczech ciocia zawsze dawała mi takie magnesy do zabawy (macie na obrazku) pewnego popołudnia połknąłem jedną z tych metalowych kulek i do dzisiaj nie wiem czy ją Wysrałem czy może zagnieździła mi się gdzieś w jelitach pamiętam że strasznie to przeżywałem i jeździłem sobie drugim magnesem po brzuchu aby przyciągnąć ten który połknąłem...

Avatar Henzej

20 lutego, 18:23

Jak byłam mała to wpi***alałam szkło

Avatar Domkri

22 lutego, 12:14

@Henzej: co.

Avatar Grzechoooo

22 lutego, 12:40

@Domkri: szkło

Avatar Stulej4

22 lutego, 12:54

@Henzej: Jesteś może z Florydy?

Avatar Domkri

22 lutego, 13:07

Avatar KeBe_W13

22 lutego, 12:59

Jak byłem mały to zawsze biegałem z zamkniętymi oczami i co czasem zdarzało się że się wyje**łem na betonie... Albo że schodów

Avatar Gekonnen

20 lutego, 18:05

Avatar TerkinPL

22 lutego, 12:23

komentarz obrazkowy

Avatar Mythe

22 lutego, 12:23

I to jest dowód na to, że antyszczepionkowcy nie mają racji. Jak widać rtęć nam nie szkodzi.

Avatar Naruumi

22 lutego, 12:08

Zjedzenie rtęci jest mniej szkodliwe niż zostawienie jej. Jeżeli ją zjemy, to co najwyżej się zatrujemy, za to od wdychania jej oparów można zdechnąć :v

Avatar krzysiulka10

20 lutego, 18:13

Kiedy byłem mały to rozwaliłem termometr, na szczęście szkło mi żadnej rany nie zrobiło, a nie wziąłem rąk oblanych rtęcią do buzi a rodzice byli w sąsiednim pokoju, gdyby nie to to bym pewnie zdechł.

Avatar marex052

20 lutego, 20:26

@krzysiulka10: Akurat rtęć słabo wchłania się z przewodu pokarmowego

Opisz dokładnie problem, a jeśli potrzeba to zilustruj go screenem.

Opisz problem

Dołącz screena

Nic innego tam do jedzenia nie ma

Powrócił!

Niesamowite

A po co to komu?

Zimno

Smuteczek

Najpiękniejsza wersja nowego Xboxa

Ale crossover

Nie bój się

Przypadek?

Zdania reporterów są podzielone

Nie znoszę, gdy mi się to przytrafia

Jak tak można?!

Zobacz więcej popularnych memówpopularne memy strzałka