@Oliwier256: Po pierwsze to F bo roztrzaskał jeden z lepszych klejnotów
Po drugie w życiu bym się nie spodziewał że gość który potrafi wybaczyć kosmicznym dyktatorom i ludobójcom (z tego co wiem to diamenty praktykowały ludobójstwa) będzie zdolny kogoś zabić
@Oliwier256: Ale trzeb zaznaczyć że wtedy przeżywał konflikt wewnętrzny. Był pod bardzo silnymi emocjami, przerażały go zmiany które się wokół niego dzieją, przyjaciele którzy zawsze byli blisko w końcu poszli swoją własna drogą, a Steven sam nie miał pojęcia gdzie jest jego droga.
@Oliwier256: Odnośnie jeszcze części "gdy to konieczne". Jasper roztrzaskał przez przypadek podczas pojedynku, a Biały Diament chciał roztrzaskać gdy ta mu próbowała pomóc. Te sytuację raczej nie zaliczały się do koniecznych zabójstw.
@Lintu: samo to że był kolekcjonerem mitycznych rzeczy sprawiło że był ciekawszy i roznorodniejszy
A śmierć przychodziła postraszyła zaatakowała zniknęła i tyle nawet finałowa walka taka jakaś nijaka
@LeDarcPrincess: może dlatego, że Jacek Placek po prostu był antagonistą, a Śmierć nie? Zdaje mi się, że Śmierć była ukazana tak, jak ją Kot w Butach postrzegał. Deptała mu po piętach, gdy okazało się, że ma już ostatnie życie - to go napawało lękiem. A przecież można zrozumieć, że wszystko ma swój czas i przychodzi kres na kres, a wtedy odejść ze Śmiercią ramię w ramię, jak z przyjacielem, nie wrogiem.
Co do Jacka Placka, stał się zły w wyniku traumy z dzieciństwa i rozpuszczenia przez dobrobyt, retrospekcja to pokazała. Żył w tak dużym dostatku, że nie zaznał nigdy braku "standardowych" rzeczy, więc pragnął posiadać coś nadzwyczajnego. Większość ludzi marzy o bogactwie, ale dla niego był to chleb powszedni, stąd kolekcja rzeczy magicznych, dziwnych i nietypowych. Możliwe, że nie dostał też wystarczająco dużo miłości od rodziców i dlatego wyrósł na psychopatę (vide: jego podejście do pracowników). Mogło być tak, że spełniali jego zachcianki, ale nie dali mu odczuć szczerej miłości. Ewentualnie wyniósł takie schematy z domu.
Myślę, że obejrzałabym chętnie film ukazujący historię Jacka Placka i tłumaczący, jaki ciąg wydarzeń doprowadził go do takiego stanu rzeczy.
@Lintu: Co do tłumaczenia działań Jacka, to myślę że nie ma sensu szukać jakiekolwiek motywu. Filmy z uniwersum Shreka od początku bawiły bo wyśmiewały i przeinaczały utarte schematy (np. głównym bohaterem nie jest przystojny książę tylko ohydny ogr). W tym przypadku postać Jacka Placka jest przeciwieństwem złoczyńców z animacji z ostatnich lat, którzy często usprawiedliwiają swoje czyny smutną przeszłością albo szczytnym celem. Jacek z kolei nie ma żadnej z tych rzeczy. Chce wykorzystać życzenie aby samodzielnie rządzić światem, miał bezstresowe i szczęśliwe dzieciństwo. Nawet on sam przyznaje że zdaje sobie sprawę że to co robi jest złe i nie zamierza się zmienić. Czasem ludzie po prostu rodzą się okrutnymi dupkami i nie ma w tym jakieś wyraźnej przyczyny
@Reichtangle: To, co mówisz, jedynie wskazuje, że Jacek Placek jest świadom bycia złym, nie tłumaczy to natomiast jego pobudek. Było kilka retrospekcji, które niebezpośrednio wskazywały, że i Jacek miał na swój sposób skrzywione dzieciństwo. Trudno ze sobą porównywać nieszczęścia, bo wszystko zależy od punktu siedzenia. Jeden będzie nieszczęśliwy, bo nie miał rodziców, cierpiał głód, musiał zbyt szybko dorosnąć. Jacek Placek żył na innym poziomie, dla niego tragedią było przykładowo upokorzenie, jakiego doznał, gdy Pinokio zdobył większą popularność. Dlatego też uważam, że Jacek placek nie był zły, "bo tak".
@LeDarcPrincess: Zarówno Jacek Placek jak i Śmierć są antagonistami w tym filmie, ale są zupełnie od siebie różni.
Jacek Placek jest po prostu zły. Jest pysznym zwyrodnialcem, który myśli jedynie o własnym zysku i bez oporów poświęca cudze życia dla własnych celów. Klasyczny zły wzbogacony o element komedii.
Śmierć budzi we mnie zupełnie inne odczucia. Może to dlatego, że jestem bardzo religijnym chrześcijaninem, ale Wilk bardzo mocno we mnie uderzył, zresztą generalnie myślę, że wierzący mają tu przewagę nad ateistami jeśli chodzi o interpretację tej postaci. Bo Śmierć przede wszystkim nie jest złą postacią. Postępuje niemoralnie, łamiąc zasady i próbując zabić Kota w jego ostatnim życiu, ale ma do tego konkretne i uzasadnione powody. Kot nie jest przecież krystalicznie czysty - jest pysznym, egoistycznym, samolubnym rycerzykiem, który nie docenił żadnego z żyć które mu były dane. Łatwo jest marnować sobie życie wiedząc, że ma się kolejne w zapasie - myślę, że większość z nas grzeszyłaby niezmiernie i niedoceniała wartości życia, mając ich jeszcze tyle w zapasie. A wielki Kot w butach, mimo bycia legendą, był zwykłym tak naprawdę zwykłym tchórzem, przerażonym śmierci. Nasz futrzasty grabarz, zwłaszcza z perspektywy chrześcijańskiej (a nie bójmy się i ochoczo do niego zaglądajmy - całe uniwersum Szreka, oparte na baśniach i legendach nie może i nie próbuje być na siłę areligijne, zresztą Kościół wprost istnieje w tym filmie) miał pełne uzasadnienie do swych działań przeciw niemu.
@abc123def: Zresztą Śmierć ostatecznie rezygnuje z walki z Kotem dlatego właśnie, że ten się zmienił, nawrócił - docenił wartość życia i przestał być tchórzem, przestał bać się śmierci. Mnie osobiście ten przekaz bardzo się podoba, też ze względu na wiarę - boimy się śmierci, ale cóż nam to w ogóle da? Możemy przed nią uciekać, wystrzegać się jej, ale ostatecznie i tak każdego z nas czeka ten sam los. Wolę przyjąć śmierć jako przyjaciela niż wroga. Zresztą zwłaszcza, że wierzę, iż każdy z nas kreuje sobie swój los - niebo czy piekło swoim własnym życiem, tym bardziej ta przemiana Kota, zerwanie z tchórzostwem i docenienie wartości życia bardzo mnie dotknęło.
Zresztą generalnie wartości jakie płyną z tego filmu zdecydowanie mnie poruszyły. Gdy go obejrzałem, zachęcony memami o jego ocenach wyższych niż recenzje Avatara 2, nie myślałem, że się tyle razy spłaczę. Przecież ten film uczy wartości takich jak honor, docenianie wartości swojego życia, poświęcenie własnych ambicji i „samorozwoju” dla rodziny, co ostatecznie daje więcej szczęścia niż jakakolwiek rozpusta, na dodatek zerwanie z tym głupim mitem tępej „męskości” na rzecz czegoś znacznie bardziej rycerskiego, honorowego, także czegoś znacznie bardziej duchowego.
Nie ma co, nowy „Kot w butach” z miejsca stał się jednym z moich ulubionych dzieł kultury. Poczułem jakby był skierowany konkretnie do mnie i odpowiadał na moje problemy, tak samo jak idąc na Mszę nagle na kazaniu słyszę odpowiedź na pytanie które zadałem sobie ostatniego wieczora (nie żartuję, wielokrotnie tak miałem), tak samo ten film przyniósł mi znaczną ulgę na duchu, zdjął mi jakiś ciężar z serca.
@abc123def: Kot w butach 2 ma aż trzech antagonistów którzy idealnie wypełniają swoje braki. Śmierć to mroczny creepy antagonista z wielką charyzmą, niepowtarzalnym klimatem i pewną symboliką, po prostu wykonuje swoją pracę, bo... Jest śmiercią i jednocześnie w fajny sposób ukazuje strach przed nią. Jacek placek to rozpieszczony bachor który w dorosłości stał się tyranem. Nie posiada żadnego konkretnego motywu ani powodu dla którego jest jaki jest, (film jest tego samoświadomy i nawet w niektórych scenach autoironiczny) ale to nie jest potrzebne bo jest on zwyczajnie komediową postacią. No a złotowłosa? Nie do końca jest antagonistką. Jest skąplikowaną moralnie postacią, z świetnym konceptem (w sensie, że jakby trzech niedzwiadków z tej bajki zaadoptowało tą, nieważne) i przechodzi zmianę na lepsze pod koniec filmu.
Komentarze
Odśwież30 stycznia, 10:21
Steven w sumie nie waha się zabić gdy to konieczne
Odpisz
30 stycznia, 10:28
@Oliwier256: On kiedykolwiek kogoś zabił?
Odpisz
30 stycznia, 10:34
@Dragonix18: Rozstrzaskał Jasper, chciał rozstrzaskać Biały Diament. Rozstrzaskanie klejnotu równa się z jego śmiercią.
Odpisz
Edytowano - 30 stycznia, 10:38
@Oliwier256: Po pierwsze to F bo roztrzaskał jeden z lepszych klejnotów
Po drugie w życiu bym się nie spodziewał że gość który potrafi wybaczyć kosmicznym dyktatorom i ludobójcom (z tego co wiem to diamenty praktykowały ludobójstwa) będzie zdolny kogoś zabić
Odpisz
30 stycznia, 10:45
@Dragonix18: w sensie Oliwier sam powiedzial ze probowal wlasnie zabic biala diament
Odpisz
30 stycznia, 10:46
@Dragonix18: Cóż, nie jego wina. Walczył z nią i dał się ponieść emocjom
Odpisz
31 stycznia, 19:18
@Oliwier256: Ale trzeb zaznaczyć że wtedy przeżywał konflikt wewnętrzny. Był pod bardzo silnymi emocjami, przerażały go zmiany które się wokół niego dzieją, przyjaciele którzy zawsze byli blisko w końcu poszli swoją własna drogą, a Steven sam nie miał pojęcia gdzie jest jego droga.
Odpisz
31 stycznia, 22:33
@Oliwier256: Odnośnie jeszcze części "gdy to konieczne". Jasper roztrzaskał przez przypadek podczas pojedynku, a Biały Diament chciał roztrzaskać gdy ta mu próbowała pomóc. Te sytuację raczej nie zaliczały się do koniecznych zabójstw.
Odpisz
31 stycznia, 21:17
F
Odpisz
31 stycznia, 19:34
A ten drugi to kto?
Odpisz
31 stycznia, 19:40
@Witciu: Jacek Placek (Jack Horner)
Odpisz
31 stycznia, 19:47
@psts_: Dzięki
Odpisz
30 stycznia, 10:50
Jacek placek jest lepszym antagonistą w kocie w butach niż śmierć
Pod tym względem Jacek jest głównym antagonistą a wilk jest pobocznym
Odpisz
30 stycznia, 11:21
@LeDarcPrincess: nie zgodzę się
Odpisz
30 stycznia, 12:07
@LeDarcPrincess: Też miałam takie odczucie. Dużo ciekawiej napisana postać.
Odpisz
30 stycznia, 12:13
@Lintu: samo to że był kolekcjonerem mitycznych rzeczy sprawiło że był ciekawszy i roznorodniejszy
A śmierć przychodziła postraszyła zaatakowała zniknęła i tyle nawet finałowa walka taka jakaś nijaka
Odpisz
Edytowano - 30 stycznia, 12:36
@LeDarcPrincess: może dlatego, że Jacek Placek po prostu był antagonistą, a Śmierć nie? Zdaje mi się, że Śmierć była ukazana tak, jak ją Kot w Butach postrzegał. Deptała mu po piętach, gdy okazało się, że ma już ostatnie życie - to go napawało lękiem. A przecież można zrozumieć, że wszystko ma swój czas i przychodzi kres na kres, a wtedy odejść ze Śmiercią ramię w ramię, jak z przyjacielem, nie wrogiem.
Co do Jacka Placka, stał się zły w wyniku traumy z dzieciństwa i rozpuszczenia przez dobrobyt, retrospekcja to pokazała. Żył w tak dużym dostatku, że nie zaznał nigdy braku "standardowych" rzeczy, więc pragnął posiadać coś nadzwyczajnego. Większość ludzi marzy o bogactwie, ale dla niego był to chleb powszedni, stąd kolekcja rzeczy magicznych, dziwnych i nietypowych. Możliwe, że nie dostał też wystarczająco dużo miłości od rodziców i dlatego wyrósł na psychopatę (vide: jego podejście do pracowników). Mogło być tak, że spełniali jego zachcianki, ale nie dali mu odczuć szczerej miłości. Ewentualnie wyniósł takie schematy z domu.
Myślę, że obejrzałabym chętnie film ukazujący historię Jacka Placka i tłumaczący, jaki ciąg wydarzeń doprowadził go do takiego stanu rzeczy.
Odpisz
30 stycznia, 12:53
@Lintu: Co do tłumaczenia działań Jacka, to myślę że nie ma sensu szukać jakiekolwiek motywu. Filmy z uniwersum Shreka od początku bawiły bo wyśmiewały i przeinaczały utarte schematy (np. głównym bohaterem nie jest przystojny książę tylko ohydny ogr). W tym przypadku postać Jacka Placka jest przeciwieństwem złoczyńców z animacji z ostatnich lat, którzy często usprawiedliwiają swoje czyny smutną przeszłością albo szczytnym celem. Jacek z kolei nie ma żadnej z tych rzeczy. Chce wykorzystać życzenie aby samodzielnie rządzić światem, miał bezstresowe i szczęśliwe dzieciństwo. Nawet on sam przyznaje że zdaje sobie sprawę że to co robi jest złe i nie zamierza się zmienić. Czasem ludzie po prostu rodzą się okrutnymi dupkami i nie ma w tym jakieś wyraźnej przyczyny
Odpisz
30 stycznia, 13:08
@LeDarcPrincess: żeby zrozumieć śmierć trzeba się po prostu bać śmierci w prawdziwym życiu
Jacek placek jest bardziej pod dzieci zrobiony
Bez obrazy
Odpisz
30 stycznia, 13:12
@Murarzowa: dosłownie wszędzie jest że Jacek jest głównym antagonistą a śmierć poboczną
Odpisz
30 stycznia, 13:52
@Reichtangle: To, co mówisz, jedynie wskazuje, że Jacek Placek jest świadom bycia złym, nie tłumaczy to natomiast jego pobudek. Było kilka retrospekcji, które niebezpośrednio wskazywały, że i Jacek miał na swój sposób skrzywione dzieciństwo. Trudno ze sobą porównywać nieszczęścia, bo wszystko zależy od punktu siedzenia. Jeden będzie nieszczęśliwy, bo nie miał rodziców, cierpiał głód, musiał zbyt szybko dorosnąć. Jacek Placek żył na innym poziomie, dla niego tragedią było przykładowo upokorzenie, jakiego doznał, gdy Pinokio zdobył większą popularność. Dlatego też uważam, że Jacek placek nie był zły, "bo tak".
Odpisz
30 stycznia, 18:06
@LeDarcPrincess: Zarówno Jacek Placek jak i Śmierć są antagonistami w tym filmie, ale są zupełnie od siebie różni.
Jacek Placek jest po prostu zły. Jest pysznym zwyrodnialcem, który myśli jedynie o własnym zysku i bez oporów poświęca cudze życia dla własnych celów. Klasyczny zły wzbogacony o element komedii.
Śmierć budzi we mnie zupełnie inne odczucia. Może to dlatego, że jestem bardzo religijnym chrześcijaninem, ale Wilk bardzo mocno we mnie uderzył, zresztą generalnie myślę, że wierzący mają tu przewagę nad ateistami jeśli chodzi o interpretację tej postaci. Bo Śmierć przede wszystkim nie jest złą postacią. Postępuje niemoralnie, łamiąc zasady i próbując zabić Kota w jego ostatnim życiu, ale ma do tego konkretne i uzasadnione powody. Kot nie jest przecież krystalicznie czysty - jest pysznym, egoistycznym, samolubnym rycerzykiem, który nie docenił żadnego z żyć które mu były dane. Łatwo jest marnować sobie życie wiedząc, że ma się kolejne w zapasie - myślę, że większość z nas grzeszyłaby niezmiernie i niedoceniała wartości życia, mając ich jeszcze tyle w zapasie. A wielki Kot w butach, mimo bycia legendą, był zwykłym tak naprawdę zwykłym tchórzem, przerażonym śmierci. Nasz futrzasty grabarz, zwłaszcza z perspektywy chrześcijańskiej (a nie bójmy się i ochoczo do niego zaglądajmy - całe uniwersum Szreka, oparte na baśniach i legendach nie może i nie próbuje być na siłę areligijne, zresztą Kościół wprost istnieje w tym filmie) miał pełne uzasadnienie do swych działań przeciw niemu.
Odpisz
30 stycznia, 18:21
@abc123def: Zresztą Śmierć ostatecznie rezygnuje z walki z Kotem dlatego właśnie, że ten się zmienił, nawrócił - docenił wartość życia i przestał być tchórzem, przestał bać się śmierci. Mnie osobiście ten przekaz bardzo się podoba, też ze względu na wiarę - boimy się śmierci, ale cóż nam to w ogóle da? Możemy przed nią uciekać, wystrzegać się jej, ale ostatecznie i tak każdego z nas czeka ten sam los. Wolę przyjąć śmierć jako przyjaciela niż wroga. Zresztą zwłaszcza, że wierzę, iż każdy z nas kreuje sobie swój los - niebo czy piekło swoim własnym życiem, tym bardziej ta przemiana Kota, zerwanie z tchórzostwem i docenienie wartości życia bardzo mnie dotknęło.
Zresztą generalnie wartości jakie płyną z tego filmu zdecydowanie mnie poruszyły. Gdy go obejrzałem, zachęcony memami o jego ocenach wyższych niż recenzje Avatara 2, nie myślałem, że się tyle razy spłaczę. Przecież ten film uczy wartości takich jak honor, docenianie wartości swojego życia, poświęcenie własnych ambicji i „samorozwoju” dla rodziny, co ostatecznie daje więcej szczęścia niż jakakolwiek rozpusta, na dodatek zerwanie z tym głupim mitem tępej „męskości” na rzecz czegoś znacznie bardziej rycerskiego, honorowego, także czegoś znacznie bardziej duchowego.
Nie ma co, nowy „Kot w butach” z miejsca stał się jednym z moich ulubionych dzieł kultury. Poczułem jakby był skierowany konkretnie do mnie i odpowiadał na moje problemy, tak samo jak idąc na Mszę nagle na kazaniu słyszę odpowiedź na pytanie które zadałem sobie ostatniego wieczora (nie żartuję, wielokrotnie tak miałem), tak samo ten film przyniósł mi znaczną ulgę na duchu, zdjął mi jakiś ciężar z serca.
Odpisz
31 stycznia, 20:52
@abc123def: Kot w butach 2 ma aż trzech antagonistów którzy idealnie wypełniają swoje braki. Śmierć to mroczny creepy antagonista z wielką charyzmą, niepowtarzalnym klimatem i pewną symboliką, po prostu wykonuje swoją pracę, bo... Jest śmiercią i jednocześnie w fajny sposób ukazuje strach przed nią. Jacek placek to rozpieszczony bachor który w dorosłości stał się tyranem. Nie posiada żadnego konkretnego motywu ani powodu dla którego jest jaki jest, (film jest tego samoświadomy i nawet w niektórych scenach autoironiczny) ale to nie jest potrzebne bo jest on zwyczajnie komediową postacią. No a złotowłosa? Nie do końca jest antagonistką. Jest skąplikowaną moralnie postacią, z świetnym konceptem (w sensie, że jakby trzech niedzwiadków z tej bajki zaadoptowało tą, nieważne) i przechodzi zmianę na lepsze pod koniec filmu.
Odpisz
30 stycznia, 10:29
Czy ten drugi to handlarz z Resident Evil Village?
Odpisz