Opisz dokładnie problem, a jeśli potrzeba to zilustruj go screenem.
Tego nie mogę ci obiecać
Bardzo podobni
No niektórzy podobną lubią
Przecież tytuł jasno na to wskazuje
Nie polecam tej zagrywki
Yyy niech będzie że ciężko
Zobacz więcej popularnych memów
Komentarze
Odśwież6 grudnia 2017, 15:39
A my będziemy rozdawać dopiero na wigilii klasowej: /
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:33
my też
Odpisz
6 grudnia 2017, 22:28
same here
Odpisz
7 grudnia 2017, 19:22
same
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 15:44
Moja klasa była na Mikołajki w kinie. Ja nie. Bo były dwie grupy, jedna na Ligę Sprawiedliwości, a druga na List do M. A mi się nie za bardzo chciało na żaden z nich. No może bym poszedł na List do M, ale nie z moją klasą. Więc na mikołajki miałem wolny czwartek, a nic nie wydalem.
A wy co dostaliście na klasowe Mikołajki?
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:01
@Mikatrix: psc xd
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:03
@Mikatrix: nic
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 16:09
@Mikatrix: Słodycze. Ironiczny jest fakt, że nie jem słodyczy od trzech lat.
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:13
A ja mialem w paczce od mamy m&m, choć dobrze iw, że nie lubię mlecznej czekolady.
Choć teraz to żrę i krzywię się, że jest za słodkie, ale ciągle, żerę, ale w tej chwili się ogarnąłem i wyrzuciłem to do śmietnika.
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:15
@Mikatrix: ememememensy słodkie? co ty?
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:17
@LanTuFri123: Nawet mnie gardło rozbolało. Jak mam katar i jjem słodkie, to mnie boli. A mam teraz katar.
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:49
@Mikatrix: my robimy sobie paczkę na wigilie klasową. zamierzam dać cztery dychy w paysafecardach koledze
Odpisz
6 grudnia 2017, 17:19
@Mikatrix: na Mikołajki dostałam wpie**ol od ojca bo nie zjadłam pomidorówki. i mnie zwyzywał. pora przerzucić się na dietę i żywić się promieniami słonecznymi
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:09
@Mikatrix: czekoladę z gówna. Jak co roku
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:13
@CoolSceleton95: moja klasa na Mikołajki robi sobie prezenty dopiero w piątek, za 10zl maja być słodycze a za drugie 10zl jakiś chiński gadżet, jak dostane czekoladę to chyba nią rzucie w kogoś, chciałabym moc jeść czekoladę, ale nie mogę
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:15
@DomiKicia: dlaczego
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:16
@CoolSceleton95: mogę tylko jeść gorzka, po zwykłej mi jest niedobrze bardzo, tak samo po mleku
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:17
@DomiKicia: alergia na laktozę?
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:17
@DomiKicia: Oj, nie gorączkuj się tak. Tu masz prezent na poprawę nastroju:
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:18
@CoolSceleton95: Albo jest psem.
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:19
@Mikatrix: tyak, laktoza sprawia ze cierpie
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:37
@Mikatrix: MP3 za 99. 99 z gwarancją, wszystkim w zestawie i czekolade
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:43
@Mikatrix: Na klasowe jeszcze nic, a domowe lampę i ładowarkę w jednym <3
Odpisz
6 grudnia 2017, 19:46
@Mikatrix: My mieliśmy jechać na Listy do M lub Ligę Sprawiedliwości, zdania były podzielone, padła nawet propozycja na Sprawę Chrystusa, ale wysmialismy proponującego. Ostatecznie nie doszliśmy do porozumienia O nauczyciele wybrali Pierwszą Gwiazdkę.
Odpisz
6 grudnia 2017, 19:55
@venomman: my na wycieczce byliśmy i na justice league i na listy do m
ja byłam na justice league, nie lubię komedii romantycznych
Odpisz
6 grudnia 2017, 20:07
@venomman: To zazdroszczę. Ponoć dobry komediadramat. Lubię ten gatunek.
Odpisz
6 grudnia 2017, 20:26
@Mikatrix: Jaki komediodramat XD? to je animacyja xD
Odpisz
6 grudnia 2017, 20:31
@venomman: Ku*wa. Pomyliło mi się z ,,Cicha Noc".
Odpisz
7 grudnia 2017, 00:12
@Mikatrix: 4 paczki Haribo chipsy i cole
Odpisz
7 grudnia 2017, 00:19
@BOSS111:
Chcecie schudnąć? Jedzcie żelki! Ale nie takie zwykłe. Słuchajcie mircy, opowiem wam historię.
Byłem sobie ostatnio w Tesco i zdałem sobie sprawę z tego, że chyba z dziesięć lat nie jadłem żelków. Stoi facet, lat trzydzieści pięć, łysina się zaznacza zakolami większymi niż ma Amazonka w górnym biegu, i ogląda żelki jak mały knyp. No i upatrzyłem sobie - Haribo sugar free. No spoko, bez cukru to może mi dziąseł nie wypali bo słodyczy to nie jadłem w hooy długo. Kupiłem sobie taką paczkę 2kg i szczęśliwy podbijam do kasy. Za mną jakiś starszy pan. Stuka mnie w ramię i mówi:
-Tylko pan ich nie jedz za dużo, bo jak wnuczce kupiłem to dwa dni z kibla nie wychodziła.
Nie dałem o to najmniejszego je**nia(od kiedy mój bratanek zjadł całego szluga i wysrał kiepa nic mnie już nie zdziwi, ale to temat na osobną historię), zapłaciłem za wszytko i wychodzę. Ale po jakimś czasie dałem je**nie. I pomyślałem sobie "a hooy, spróbuję."
Wbijam do domu(oczywiście nie mówię dzień dobry bo mieszkam sam, żadna nie odważy się spojrzeć na moje piękne, kuliste ciało), jem sobie obiadek, i coraz bardziej myślę o żelkach. Szybko wpieprzyłem mielone(sprzed 4 dni, ale tbw) i otwieram paczkę. Te misie, matko, jakie piękne! Żebyście wy to widzieli. To nie jakieś tam zwykłe żelki pi**ryki ze sklepu, tylko dosłownie każdy miś patrzy na ciebie i się uśmiecha. Pragnie, żebyś go wchłonął. No i zacząłem je wchłaniać. W międzyczasie zadzwonił dzwonek do drzwi - jak się okazało, brat wpadł z ww. bratankiem. No i tak siedzimy sobie, my z bratem po kawce, młody prawilnie spija soczek z wysokiej szklanki jak browara. Oje**liśmy może ze trzy czwarte tej paczki(tak z półtora kilo), kiedy usłyszałem bulgotanie. Ale to nie takie bulgotanie jak bączek w wannie, tylko takie jak to wyśpiewują mnisi z Tybetu czy innego zapi**owa. Młody czerwony, spuścił łeb, zdążyłby nawet szklankę po tym soku umyć zanim to bulgotanie ustało.
-Tata, kupa.
-No słyszę
No i jak brat wstawał, to tylko spojrzał na mnie oczami jak 5 złotych i jak nie pie**olnął bączura, to myślałem że mu spodnie rozerwie. Brzmiał dosłownie jak stary Wartburg, i to przez dobre 10 sekund.
-Coś ty nam ku*wa dał?
-No zwykłe że... - i nagle jakbym dostał pięścią w brzuch. Tak mnie skręciło, że się zje**łem z krzesła. No i zje**łem.
Odpisz
7 grudnia 2017, 00:20
@BOSS111: Co potem się działo to była fekaliopokalipsa. Młody oczywiście nie doszedł do kibla, zasrał próg w kuchni i kawałek przedpokoju. Brat w ostatniej chwili podłożył sobie garnek, fajny taki nowy, pięciolitrowy, i w trzy sekundy się z niego wylało. Ku*wa nie dość, że garnek zasrany, to jeszcze brat się patrzy na mnie jakbym nie wiem co mu zrobił. A ja sram na podłogę i krzyczę z bólu, bo mnie skręca jakby mnie zombie gryzły. Brat wtóruje, młody wyje sopranem. No istny performance, oprócz wrażeń wizualnych mamy jeszcze śpiew i breakdance w konwulsjach.
Po pięciu minutach pierwsza fala ustąpiła. Co za debil wymyślił żelki-misie, które w jelitach zmieniają się w niedźwiedzie polarne? Brat patrzy na mnie, ja na brata, młody patrzy tępym wzrokiem przed siebie. Nawet on czegoś takiego z siebie nie wyrzucił, a oprócz wcześniej wspomnianego szluga ma na swoim koncie więcej podobnych wyczynów. Już zacząłem iść po wiadro, i to był dobry odruch. Druga fala przyszła tak niespodziewanie, że ledwo zdążyłem kucnąć nad wiadrem. Młody popuszcza jakieś mokre bąki, a ja kurczowo trzymam się drzwi od łazienki podczas gdy furia szatana niszczy wiadro. Brat siedzi wyczerpany na krześle i mówi:
-O, dobra. Ten będzie suchy.
Po jego twarzy wywnioskowałem, że nie bardzo. Zaraz zaczął się zwijać i spadł z tego krzesła, prosto we wcześniej pozostawione przez niego gówno. Ta fala trwała jakieś dwadzieścia minut, i czułem że jak przyjdzie jeszcze jedna to wysram materię pozakosmiczną, bo gówna to tam już nie będzie. W międzyczasie słyszę stukanie w rury. Jakby ta stara raszpla z piętra niżej wiedziała przez co przechodziliśmy, to już by co najwyżej w wieko trumny mogła pukać.
Do czwartej fali byliśmy już przygotowani niemal strategicznie - młody zajął kibel bo najwygodniej, a my z bratem siedzimy oparci dłońmi o brzeg wanny. I czekamy. Nagle jak lecącego Apache wroga słyszę takie łopotanie. I zaczyna się desant, który trwa kolejne czterdzieści minut. To już był rekord. Nie wiedziałem, że mam w sobie tyle czegokolwiek - myślałem w pewnej chwili, że jelitom już się popie**oliło do reszty i zaczęły się wywijać na lewą stronę. Nagle walenie do drzwi.
-Spi***alać!
-Panie Gównalski, otwierać! Policja!
-Sram!
-Gówno mnie to obchodzi! Otwierać!
-Pięć minut!
Odpisz
7 grudnia 2017, 00:20
@Mikatrix: Jelita pozwoliły mi wstać po dwunastu. Otworzyłem drzwi, i nie zdążyłem nawet przyjrzeć się policjantowi, bo pie**olnął na glebę jak kawka XD raszpla szepnęła tylko "o boże" i zaczęła zbiegać po schodach. Dała radę zejść po dwóch zanim zgasły jej światła. Zamknąłem drzwi(przy okazji wychlapując trochę niedźwiedziego łupu na klatkę schodową), i zdążyłem dojść do drzwi od łazienki, kiedy się znowu zaczęło. Czułem, jak gorąca magma opuszcza mój wulkan i tworzy nowe połacie lądu na podłodze mojego przedpokoju. Było tam wszystko - rzeki, małe pagórki i dolinki, nawet coś na kształt naszej komendy policji. Zrezygnowany brat z tępym wzrokiem osunął się dupą do wanny i tak już siedział w środku, stopniowo robiąc coraz głębszą błotną kąpiel. Mówię wam, wyglądało gorzej niż te kible w "Trainspotting."
Koniec końców, spędziliśmy jakieś sześć godzin walcząc z tymi niedźwiedziami. Młody miał mniej w sobie więc po czterech godzinach tylko siedział w rogu kibla i cichutko płakał. Mieszkanie było wynajęte, więc trochę przyps, bo posprzątać trzeba. Po czterech dniach było w miarę ok(poza smrodem), a worki wyje**łem do lokalnej oczyszczalni ścieków bo po godzinie spuszczania w kiblu zapchałem i zrobił się mały wylew. Myślałem, żeby zacząć to gówno ściągać z podłogi jak wodę z akwarium (wiecie, gumowa rurka, zasysanie i lecimy), ale w ostatniej chwili brat mi wyrwał węża z ręki i pie**olnął nim w głowę. Jak znosiłem worki po klatce schodowej to wylewałem trochę pod wycieraczkę tej starej psiochy, niech ma to zdarzenie w pamięci do końca swojego życia XD
Odpisz
7 grudnia 2017, 00:21
@Mikatrix:
Epilog: zgubiłem tego dnia 12 kilo. DWANAŚCIE. Niech mi żadna Ewa Koniakowska czy inna Mela B nie pie**oli, że jej dieta jest skuteczniejsza. Po tym, jak tydzień nie było mnie w pracy wyje**li mnie z firmy ochroniarskiej. Zatrudniłem się w restauracji. I jak przychodzą jakieś gnojki które są za głośno to daję im miseczkę żelków "dla szanownych klientów." Przecież się gówniarze (hehe) nie przyznają rodzicom, że wpieprzały słodycze. A ja mam ubaw, widząc ich skręcone małe ryje XD brat dalej się do mnie nie odzywa, ale myślę że mu niedługo przejdzie.
Odpisz
7 grudnia 2017, 09:06
@Mikatrix: moja klasa na mikołajki zrzuca się na klasowy toster i czajnik
Odpisz
7 grudnia 2017, 09:47
Ale po co toster?
Odpisz
7 grudnia 2017, 12:52
@Mikatrix: Żeby robić tosty
Odpisz
7 grudnia 2017, 19:21
@Mikatrix: a nam przenieśli klasowe mikołajki na wigilię klasową
Odpisz
6 grudnia 2017, 15:21
Ja wydałem ze 100 zł na moją ukochaną, a sam dostane pewnie jakies gowno za 20 zł, i tak było warto
Odpisz
6 grudnia 2017, 15:42
oh kupie jej prezenty, zamiast wyznac jej miłość. Napewno nie zostane zfiendzonowany. (no chyba że to twoja dziewczyna, ale raczej wątpie)
Odpisz
6 grudnia 2017, 15:46
Ty teraz:
Odpisz
6 grudnia 2017, 23:55
@Mikatrix: Oh, Luffy
Odpisz
6 grudnia 2017, 19:06
Kiedy dajesz koledze dildo, które zaje**łeś mu pół miesiąca wcześniej
Odpisz
6 grudnia 2017, 20:32
@MajestatycznyMajestat: Nieźle się tam bawicie.
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:37
Ja się staram, szukam dobrego prezentu, kupuję by się zmieścić w 50 zł a dostaję 10 dezodorant i trochę słodkości.
Odpisz
6 grudnia 2017, 19:34
Tak samo, napisałem co chciałbym dostać, a mam dezodorant i czekoladki
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:44
Ja dostałam to od dwóch koleżanek <3
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:18
Ten awatar
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 19:02
@kamykPL: To spojrzenie pluszaka
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:38
kiedy wydasz 50 a dostajesz dosłownie nic
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:16
Wyobraźcie sobie że ostatnim razem gdy kupowałem coś na mikołajki pojechałem do Tesco i wziąłem pierwszy lepszy produkt z promocji i jakąś czekoladę
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 18:15
Ja dałam przyjaciółce wyku*wistą paczkę powyżej 60 zł a ona mi miśka z chińskiego za 3 zł, połamanego czekoladowego mikołaja(połowa była otwarta) i princessę w białej czekoladzie której w ch*j nienawidzę. Wszystko zawinięte w reklamówke z biedry.
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 18:10
Czy tylko moja klasa nigdy nie daj. Sobie prezentów?
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 18:10
U mnie kolega na mikołajki dostał paczkę dla biednych od mikołaja...
cały dzień mieliśmy z niego beke
Odpisz
6 grudnia 2017, 18:06
a my byliśmy w naleśnikarni (ku*wa prawie się pozygałem, w ch*j słodkie, tyle tego, ale i tak zajebiste) i w escape room'ie polecam moim zdaniem ciekawsze to niż prezenty na mikołajki.
Odpisz
6 grudnia 2017, 15:32
Ja dostałem wyku*wisty kubek z miejscem na ciastka, pojemność z 700 ml
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 15:41
@WarzywoOSmakuDrewna: Wow, wyślesz zdjęcie?
Odpisz
6 grudnia 2017, 15:53
.
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:05
prosz
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:08
@WarzywoOSmakuDrewna: Świetny :o. Kupiłbym sobie taki gdybym jadł ciastka.
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:32
@WarzywoOSmakuDrewna:
chce taki
Odpisz
6 grudnia 2017, 17:20
@WarzywoOSmakuDrewna: miałam kiedyś taką podłogę ale zgniła.
Odpisz
6 grudnia 2017, 16:02
Mikołajki to święto wymyślone przez kapitalistów.
Odpisz
6 grudnia 2017, 15:18
bardziej to pasuje
Odpisz
Edytowano - 6 grudnia 2017, 15:21
@okrutnik: Faktycznie xd
Odpisz
6 grudnia 2017, 15:56
@okrutnik: Chciałem to napisać.
Odpisz