Lektury szkolne są przede wszystkim przestarzałe i w naszym systemie edukacji ciągle katujesz wszystkie epoki od starożytności do młodej Polski, ale na literaturę współczesną zabrakło czasu. Osobiście wywaliłbym twórczość Żeromskiego, albo dał go opcjonalnie i zastąpiłbym czymś napisanym po 2000 roku.
Są lektury, które mi się podobają (np. "Kamienie na Szaniec", wszystko od Słowackiego), są takie, które mi się nie podobają. Poruszcie swoje 4 komórki mózgowe i czytajcie tylko to, co lubicie, resztę wywalcie w cholerę i oglądnijcie film/przeczytajcie streszczenie, zamiast mieć jakiś problem. Oczywiście, że dobrze by było jakby lektury były lepiej dopasowane do naszych gustów, ale ku*wa, nie ma książki, która podobałaby się wszystkim...
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: Niestety zależności od kraju i nauczyciela nie da się obejść bez przeczytania. Kiedyś i nadal (dwie różne szkoły i dwa różne kraje) nauczycielki organizowały lekcje, gdzie czytało się całą klasą. Dodatkowo zależności od klasy nauczycielki organizowały odgrywanie postaci (jeśli to była gra aktorska) i koniec końców 60-80% obsady czytała jakby umierała.
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: i kartkówki z lektury z pytaniami typu "Jaką gazetę czytał pan Fogg?". Niestety autentyk, książka to "W 80 dni dookoła świata", jakby się ktoś nie domyślił.
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: Jak to nawet nie sami nauczyciele. Był kiedyś konkurs z języka polskiego (dzięki polonistce miałam tydzień czasu na przeczytanie 4 książek) i podobne pytania.
Nie da się tak po prostu czytać lektur, kiedy się głównie czyta artykuły i inne treści w Internecie. Osobiście jestem przyzwyczajony do tego, że każde zdanie, każde słowo ma jakieś znaczenie. A w lekturach - kilkustronicowy opis przedmiotu, otoczenia, czegoś niemającego większego znaczenia dla fabuły.
@RayGuy_Player: w przypadku tego bigosu i i w ogóle Pana Tadeusza to miało duże znaczenie. Z tym że osoba która nie zna motywu napisania tej książki, i wydarzeń historyczny z okresu życia Mickiewicza nie jest w stanie tego zrozumieć. Nie zaprzeczam jednak że jest to lektura trudna do czytania między innymi ze względu na obszerne opisy.
@Grzechoooo: to prawda, zależy od opracowania. Dlatego najlepiej wybierać te, które mają takie dopisy :) naprawdę? W takim razie nie widziałam, u mnie nikt nigdy z tym nie walczył.
W 100% się zgadzam. W poprzednie wakację przeczytałem 3 książki i nie miałem ochoty włączać komputera i nigdy nie sądziłem że jakakolwiek mnie przyciągnie.Mocno mnie odrzuciły lektury szkolne
Samo czytanie nie jest takie złe ale podejście niektórych nauczycieli do terminów, sprawdzania strasznie szczegółowej wiedzy, wymyślania chorych pytań na 5-minutowe kartkówki to dopiero męka
Jeśli czytanie ich jest dla kogoś "prawdziwą męką", porównywalną z obdzieraniem żywcem ze skóry, bo występują w nich stare słowa, to pewnie nie powinien ich czytać. Niech szuka podobnych motywów, podobnych przesłań i kunsztu językowego we współczesnych dziełach. Oby to nie okazało się dla niego męką.
Ja nie umiem czytać lektur, za każdym razem gdy jakąś czytam to myślami polecę gdzieś indziej i gdy się cofnę jakieś zdanie wcześniej to nie poznaję że je czytałem
Ja tam kojarzę książki z miło spędzonym czasem i nowymi tematami do przemyślenia. Ale mimo, iż kocham książki większość lektur poznałam z perspektywy ich szczegółowego streszczenia.
@lubie_frytki_z_ketchupem: Aaaaa, pomyślałem najpeirw o Doktoru Dollitle, ale mniej więcej stara książka, więc napisałem o Pozytywce i nie ogarnąłem, noi przeczytałek wszystkie części zi00muś i nie głąb tylko rewolucjonista
jest Magiczne drzewo Czerwone krzesło ale jest z 2004 roku chyba ale jest to fajna książka sam kupiłem sobie parę części noi jeszcze są tam dość ciekawe wykonane obrazków
Dobra, z tego co się orientuję to zanim książka trafi do domeny publicznej to musi minąć 70 lat od śmierci autora. Książki, które znajdują się w tej domenie pomimo tego, że od śmierci autora nie minęło 70 lat zostały tak jakby same przez niego "oddane?", czyli autor nie czerpie z nich już zysku (np Ferdydurke jest taką książką). Dlatego w lekturach szkolnych praktycznie nie ma 'świeżych' książek.
Nie wiem, czy moja interpretacja pokrywa się w 100% z prawdą, jednak uważam, że ta cała domena publiczna odgrywa w tym mniej lub więcej ważną rolę w doborze książek.
+małe sprostowanie, wiem że Gombrowicz, czyli autor Ferdydurke umarł jakieś 50 lat temu i raczej logiczne jest, że nawet jakby bardzo chciał to nie mógłby osobiście czerpać zysków z Ferdydurke, jednak kieruję się wiedzą, że pokolenie naszych rodziców (moi już do najmłodszych nie należą) także musieli czytać tę lekturę w szkole, czyli książka była w domenie publicznej nawet chwilę po śmierci autora. Zresztą sam Gombrowicz mówił, że Ferdydurke napisał dla narodu.
Komentarze
Odśwież4 marca 2023, 14:00
To jest tak strasznie rel
Odpisz
1 stycznia 2020, 11:43
Lektury szkolne są przede wszystkim przestarzałe i w naszym systemie edukacji ciągle katujesz wszystkie epoki od starożytności do młodej Polski, ale na literaturę współczesną zabrakło czasu. Osobiście wywaliłbym twórczość Żeromskiego, albo dał go opcjonalnie i zastąpiłbym czymś napisanym po 2000 roku.
Odpisz
1 stycznia 2020, 13:56
ja tam wolę ludzi bezdomnych niż takiego tadka lub w ogóle chłopów
Odpisz
28 maja 2020, 11:31
huippopy hopaty yur opinion is an awfulity
Odpisz
29 grudnia 2019, 14:45
Są lektury, które mi się podobają (np. "Kamienie na Szaniec", wszystko od Słowackiego), są takie, które mi się nie podobają. Poruszcie swoje 4 komórki mózgowe i czytajcie tylko to, co lubicie, resztę wywalcie w cholerę i oglądnijcie film/przeczytajcie streszczenie, zamiast mieć jakiś problem. Oczywiście, że dobrze by było jakby lektury były lepiej dopasowane do naszych gustów, ale ku*wa, nie ma książki, która podobałaby się wszystkim...
Odpisz
29 grudnia 2019, 15:08
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: Sprawdzałam, czy bardzo mnie zminusowaliście, aż zdziwko, że nie xD
Odpisz
1 stycznia 2020, 00:07
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: Niestety zależności od kraju i nauczyciela nie da się obejść bez przeczytania. Kiedyś i nadal (dwie różne szkoły i dwa różne kraje) nauczycielki organizowały lekcje, gdzie czytało się całą klasą. Dodatkowo zależności od klasy nauczycielki organizowały odgrywanie postaci (jeśli to była gra aktorska) i koniec końców 60-80% obsady czytała jakby umierała.
Odpisz
1 stycznia 2020, 00:31
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: i kartkówki z lektury z pytaniami typu "Jaką gazetę czytał pan Fogg?". Niestety autentyk, książka to "W 80 dni dookoła świata", jakby się ktoś nie domyślił.
Odpisz
1 stycznia 2020, 15:29
@Grzechoooo: Jak raz na sprawdzianie zobaczyłam: "Co jadły dzieci u państwa Bobrów?" to mnie szlag trafił na cały dzień. ("Opowieści z Narni")
Odpisz
1 stycznia 2020, 15:30
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: No to macie zje**nych nauczycieli i tyle
Odpisz
2 stycznia 2020, 21:36
@CiemnoStrasznieUMnieWDomu: Jak to nawet nie sami nauczyciele. Był kiedyś konkurs z języka polskiego (dzięki polonistce miałam tydzień czasu na przeczytanie 4 książek) i podobne pytania.
Odpisz
2 stycznia 2020, 23:13
@Skleroza: Znaczy, na konkursach z polskiego się dojebują, ale na egzaminie totalnie nie
Odpisz
31 grudnia 2019, 21:16
Nie da się tak po prostu czytać lektur, kiedy się głównie czyta artykuły i inne treści w Internecie. Osobiście jestem przyzwyczajony do tego, że każde zdanie, każde słowo ma jakieś znaczenie. A w lekturach - kilkustronicowy opis przedmiotu, otoczenia, czegoś niemającego większego znaczenia dla fabuły.
Odpisz
31 grudnia 2019, 23:52
@Idiosyncratic: na przykład opis bigosu
Odpisz
1 stycznia 2020, 10:34
@RayGuy_Player: w przypadku tego bigosu i i w ogóle Pana Tadeusza to miało duże znaczenie. Z tym że osoba która nie zna motywu napisania tej książki, i wydarzeń historyczny z okresu życia Mickiewicza nie jest w stanie tego zrozumieć. Nie zaprzeczam jednak że jest to lektura trudna do czytania między innymi ze względu na obszerne opisy.
Odpisz
31 grudnia 2019, 21:52
Mnie jakoś nigdy to nie odrzucało. Poza tym wszystkie archaizmy są opisane na dole strony.
Odpisz
1 stycznia 2020, 00:34
@Klykanica: Jak korzystasz z opracowania, to masz. Zresztą i tak zależy od wydania. A wielu nauczycieli walczy z opracowaniami.
Odpisz
1 stycznia 2020, 00:39
@Grzechoooo: to prawda, zależy od opracowania. Dlatego najlepiej wybierać te, które mają takie dopisy :) naprawdę? W takim razie nie widziałam, u mnie nikt nigdy z tym nie walczył.
Odpisz
1 stycznia 2020, 00:40
@Klykanica: No widzisz
Odpisz
1 stycznia 2020, 03:41
@Klykanica: Mimo wszystko zamiast gładkiego czytania trzeba latać tym wzrokiem i chwilę uświadamiać sobie treść zdania. Trochę to utrudnia czytanie.
Odpisz
1 stycznia 2020, 03:43
większy zasób słownictwa i świadomość za cenę oderwania na chwilę uwagi, by zapoznać się ze znaczeniem słowa, moim zdaniem warto.
Odpisz
1 stycznia 2020, 03:45
@Klykanica: Tak, i dlatego uwielbiam m.in. Sienkiewicza, ale trzeba na to spojrzeć z perspektywy przeciętnego młodego człowieka.
Odpisz
1 stycznia 2020, 03:48
Masz rację, większość młodych ludzi raczej odrzuca taką ofertę, that's sad, Alexa tell me to die
Odpisz
Edytowano - 1 stycznia 2020, 02:59
W 100% się zgadzam. W poprzednie wakację przeczytałem 3 książki i nie miałem ochoty włączać komputera i nigdy nie sądziłem że jakakolwiek mnie przyciągnie.Mocno mnie odrzuciły lektury szkolne
Odpisz
1 stycznia 2020, 01:55
Samo czytanie nie jest takie złe ale podejście niektórych nauczycieli do terminów, sprawdzania strasznie szczegółowej wiedzy, wymyślania chorych pytań na 5-minutowe kartkówki to dopiero męka
Odpisz
1 stycznia 2020, 01:51
Odsyłam do filmu gargamela o szkole
Odpisz
1 stycznia 2020, 00:37
Jeśli czytanie ich jest dla kogoś "prawdziwą męką", porównywalną z obdzieraniem żywcem ze skóry, bo występują w nich stare słowa, to pewnie nie powinien ich czytać. Niech szuka podobnych motywów, podobnych przesłań i kunsztu językowego we współczesnych dziełach. Oby to nie okazało się dla niego męką.
Odpisz
1 stycznia 2020, 00:25
Ja tam lubię czytać lektury
Odpisz
31 grudnia 2019, 21:58
Ja nie umiem czytać lektur, za każdym razem gdy jakąś czytam to myślami polecę gdzieś indziej i gdy się cofnę jakieś zdanie wcześniej to nie poznaję że je czytałem
Odpisz
Edytowano - 31 grudnia 2019, 21:37
Ja tam kojarzę książki z miło spędzonym czasem i nowymi tematami do przemyślenia. Ale mimo, iż kocham książki większość lektur poznałam z perspektywy ich szczegółowego streszczenia.
Odpisz
29 grudnia 2019, 14:30
Jeszcze jest trochę zabawny fakt, że współczesnych pisarzy omija się szerokim łukiem, bądź tylko kilka książek z czasów współczesnych się bierze
Odpisz
29 grudnia 2019, 14:34
Doktor pozytywka
Odpisz
29 grudnia 2019, 14:43
Detektyw Pozytywka, ty nieczytający głąbie
Odpisz
29 grudnia 2019, 14:45
Boże, te czasy jak to w płatkach było, mam prawie wszystkie części, kocham absolutnie
Odpisz
29 grudnia 2019, 15:41
@lubie_frytki_z_ketchupem: Aaaaa, pomyślałem najpeirw o Doktoru Dollitle, ale mniej więcej stara książka, więc napisałem o Pozytywce i nie ogarnąłem, noi przeczytałek wszystkie części zi00muś i nie głąb tylko rewolucjonista
Odpisz
Edytowano - 29 grudnia 2019, 19:20
jest Magiczne drzewo Czerwone krzesło ale jest z 2004 roku chyba ale jest to fajna książka sam kupiłem sobie parę części noi jeszcze są tam dość ciekawe wykonane obrazków
Odpisz
31 grudnia 2019, 21:13
Ja miałem pozłacaną rybkę (8 klasa)
Odpisz
29 grudnia 2019, 16:00
Teraz będę miał pana tadeusza A miesiąc później Quo Vadis
Odpisz
Edytowano - 29 grudnia 2019, 14:58
Dobra, z tego co się orientuję to zanim książka trafi do domeny publicznej to musi minąć 70 lat od śmierci autora. Książki, które znajdują się w tej domenie pomimo tego, że od śmierci autora nie minęło 70 lat zostały tak jakby same przez niego "oddane?", czyli autor nie czerpie z nich już zysku (np Ferdydurke jest taką książką). Dlatego w lekturach szkolnych praktycznie nie ma 'świeżych' książek.
Nie wiem, czy moja interpretacja pokrywa się w 100% z prawdą, jednak uważam, że ta cała domena publiczna odgrywa w tym mniej lub więcej ważną rolę w doborze książek.
+małe sprostowanie, wiem że Gombrowicz, czyli autor Ferdydurke umarł jakieś 50 lat temu i raczej logiczne jest, że nawet jakby bardzo chciał to nie mógłby osobiście czerpać zysków z Ferdydurke, jednak kieruję się wiedzą, że pokolenie naszych rodziców (moi już do najmłodszych nie należą) także musieli czytać tę lekturę w szkole, czyli książka była w domenie publicznej nawet chwilę po śmierci autora. Zresztą sam Gombrowicz mówił, że Ferdydurke napisał dla narodu.
Odpisz